Cały naród buduje swoją stolicę – takie hasło obowiązywało 60 lat, teraz przyszła pora na nowe i zupełnie inne. Nowy pomysł resortu gospodarki został podpowiedziany przez Unię Europejską jako realizacja polityki klimatycznej, ale może w tym przypadku warto się trochę zreflektować. Pewnie łatwo wymienić, komu pomysł się spodoba. Na pewno będą to urzędnicy, zadowoleni, że odhaczono kolejny cel w walce z globalnym ociepleniem.

Z tego samego powodu zadowoleni będą także obrońcy środowiska. Kolejna grupa to producenci, sprzedawcy i monterzy pomp ciepła, kolektorów słonecznych czy biogazowni. Ich zadowolenie będzie najbardziej namacalne, bo sprzedaż takich urządzeń ruszy z kopyta. Do tej pory często kulała, bo nie zawsze efekty były takie jak w reklamach. Teraz nie trzeba się będzie wysilać, bo działać będzie nie konkurencja, lecz obowiązek. To nie znaczy, że upowszechnianie kolektorów słonecznych czy biogazowi nie powinno być wspierane. Jeśli jest szansa, by dawały czystą energię i jeszcze zmniejszały koszty, to niech będzie ich jak najwięcej. Ale co innego wsparcie, a co innego nakaz.

W przypadku najnowszego pomysłu resortu gospodarki obywatel został potraktowany jak zwykle. To znaczy urzędnik wie lepiej, co dla obywatela najlepsze, a ten powinien się dostosować. A przecież ten może zwyczajnie nie chcieć takich urządzeń mimo całej sympatii do ekologi i czystego powietrza. I powinien mieć do tego święte prawo. Oczywiście niejeden Nowak czy Kowalski może się nawet poczuć dumny z nowego prawa i pomyśleć: Państwo mnie docenia i powierzyło mi ważne zadanie, będę realizował w swoim domu cele polityki klimatycznej. Mój kolektor zmniejszy emisję CO2.

To także jego sprawa. Tyle że realny wpływ nie tylko jednego gospodarstwa, ale wszystkich w odniesieniu do globalnej emisji dwutlenku węgla powodowanej przez Chiny czy USA jest jak mucha z ludowego powiedzenia, która siadła na wołu i powiedziała: "Orzemy". W 2015 roku ma ruszyć w Polsce i gazoport, i wydobycie łupków i jeśli okaże się, że rzeczywiście stoimy gazem, to może następny rząd wyda prawo, by wszystkie wynalazki zdemontować.