Na forach internetowych wrze w związku z tą sprawą. Podobnie jak na profilu Agnieszki Radwańskiej na facebooku. Kibice tenisa w Polsce są oburzeni. Posłanka Jolanta Szczypińska zaapelowała nawet na Twitterze, by incydentem na korcie w Izraelu zajął się polski MSZ. Innego zdania jest Wojciech Fibak.

Reklama

>>>Izraelczycy zaatakowali siostry Radwańskie. Poleciały wyzwiska?

Ja bym od tego trzymał się z daleka. Przy całym szacunku dla Izraela i dla stosunków polsko - żydowskich. Mieszkałem 20 lat w Nowym Jorku, w Paryżu, 90 procent moich przyjaciół, znajomych, ludzi z którymi prowadziłem interesy, to były osoby pochodzenia żydowskiego, więc z mojej strony olbrzymi szacunek. Tam było jakieś nieporozumienie, nie łączył bym tego z niczym. Ani z polityką, ani z politykami - powiedział dziennikowi.pl Wojciech Fibak.

Uważam, że Izrael to jest piękny kraj, wspaniała tradycja, wspaniali ludzie, wspaniała historia. Zawsze powinniśmy bardziej ich rozumieć, za to co ich spotkało na naszym terytorium, bez naszej winy, ale się zdarzyło. Nie powinniśmy robić szumu wokół tego, co stało się na korcie, bo jeśli ktoś będzie o tym czytał w Nowym Jorku, czy w Toronto, czy w Paryżu, to pomyślą, że w jakiś sposób nasza reprezentacja, my Polacy, nie byliśmy bez winy, że coś musiało być na rzeczy. Dlatego ja podchodziłbym do tego spokojniej - dodał były polski tenisista.

Zdaniem Fibaka incydentem mogliby zająć się ewentualnie działacze Polskiego Związku Tenisowego.

Mogliby się spotkać z Tomkiem Wiktorowskim, który mógłby złożyć sprawozdanie. Jeśli rzeczywiście jest to nagrane, to można by złożyć jakiś protest do federacji międzynarodowej, że Izraelczycy jako gospodarze nie wywiązali się ze swojej roli - uważa Fibak.