On z jednej strony będzie mentorem dla tej znacznej części lewicowego elektoratu, a z drugiej strony przecież ona sam kandydował nie będzie - uważa dr Jabłoński.

Reklama

Dlatego nie nazywałbym tego powrotem, raczej nazwałbym to przyjęciem postawy politycznego rozkroku między polityką a tym wygodnym życiem, które wiedzie jako celebryta Aleksander Kwaśniewski. On jest pewnego rodzaju marką na scenie politycznej - dodał politolog.

Dr Jabłoński uważa, że bardziej należałoby się zastanowić nad tym, że ostatecznie były prezydent wybrał Janusza Palikota. Zdaniem politologa, Kwaśniewski daje wyborcom wyraźny sygnał, na kogo głosować.

To cios dla Leszka Millera i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Cios o tyle dotkliwy, że zdaniem dr Jabłońskiego, Miller próbował się jeszcze ratować czwartkowym apelem do Aleksandra Kwaśniewskiego, w którym zapraszał go do "Sojuszu dla Europy" i tworzeniu pod egidą SLD list do europarlamentu.

Balansował tu Leszek Miller wręcz na krawędzi utraty politycznej godności. Na tym targowaniu się wygrał Palikot. Musiał wygrać, bo ta zła krew między Millerem a Kwaśniewskim wciąż się burzy. Biorąc pod uwagę słynne powiedzenie, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym nie jak zaczyna, a kończy, Miller kończy fatalnie - ocenił politolog.

Dr Jabłoński uważa, że centrolewicowa lista Kwaśniewskiego może przyciągnąć część środowisk. Politolog nie wyklucza też scenariusza mniejszego lub większego rozłamu w SLD.

Paru ludzi, którzy nie będą zaakceptowani przez Millera, pójdzie do Kwaśniewskiego i Palikota. A prawie na pewno zostaną przyjęci - uważa dr Jabłoński.