Reklama

Wybieram Kwaśniewskiego pod warunkiem, że nie zamierza skończyć na wyborach do europarlamentu i podejmie się budowy nowoczesnej formacji socjaldemokratycznej, zdolnej wygrywać wybory krajowe - mówi senator Marek Borowski. Muszę wiedzieć, jak i co dalej. Nie mogę dawać twarzy tylko po to, by wyekspediować kilka skądinąd zacnych osób do Brukseli, a potem wszyscy się rozejdą - przekonuje.

Jak deklaruje także w rozmowie z gazeta.pl, jeśli w grę wchodziłoby z kolei tylko utworzenie wspólnej listy wyborczej i wejście do PE, to sympatyzuje z tym projektem. Ale nie przystępuję, bo się do PE nie wybieram - podkreśla.

Marek Borowski nie ucieka także od komentarzy w sprawie tworzenia wspólnej centrolewicowej listy. Senator nie żałuje przy tym gorzkich słów Leszkowi Millerowi.

Kwaśniewski wybrał słuszną zasadę, że przy takim rozbiciu lewicy i tylu wzajemnych urazach jedynym rozwiązaniem jest niewykluczanie nikogo. I paradoksalnie stało się tak, że Miller chcąc wykluczyć Palikota, wykluczył się sam – przekonuje. Małostkowość to bardzo szkodliwa cecha w polityce. Tak się polityki nie da prowadzić. Od 2004 r. SLD jest hamulcowym zmian na lewicy - podkreśla.