Dziennik Gazeta Prawana logo

Kuba jak PRL. To finał epoki Castro

21 kwietnia 2018, 19:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Raul Castro
Raul Castro/PAP/EPA
Fidel nie żyje od dwóch lat. Raul oddaje władzę. Po raz pierwszy od 1959 r. Kubą nie będzie rządził rewolucjonista - w rozmowie z Bartłomiejem Niedzińskim mówi Katarzyna Dembicz, latynoamerykanistka.

Bartłomiej Niedziński: 19 kwietnia z funkcji prezydenta Kuby ustąpił Raul Castro. Jego następcą będzie dotychczasowy pierwszy wiceprezydent, a wcześniej wicepremier i minister szkolnictwa wyższego Miguel Díaz-Canel. Kubańczycy patrzą na koniec epoki Castro z nadzieją czy obawą?

dr hab. Katarzyna Dembicz: Są podzieleni mniej więcej po równo. Zwolennicy obecnego systemu uważają, że najważniejsze jest utrzymanie suwerenności kraju, bo przecież nieustannie zagrażają mu Stany Zjednoczone. Zważywszy że Komunistyczna Partia Kuby (PCC) liczy około miliona członków, a liczba pracujących Kubańczyków to ok. 4,5 mln osób, można szacować, że obecny system świadomie popiera jedna czwarta aktywnego społeczeństwa. Z drugiej strony jest duża część Kubańczyków, która przeciwna jest obecnej władzy ze względu na jej autorytaryzm, ale zarazem nie akceptuje przeszłości kraju sprzed rewolucji 1959 r. i nie darzy miłością USA. Uważają się za patriotów, są zwolennikami suwerenności, jednak często nie pozostaje im nic innego jak pozostać biernymi obserwatorami. Po prostu robią swoje. Tak jak to było w PRL – duża część społeczeństwa nie akceptowała władzy, ale pracowała – dla dobra swojego, swoich dzieci i przyszłości kraju.

Jak liczna jest wobec tego opozycja?

Mamy mnóstwo ludzi odrzucających panujący system, lecz wielu z tych najbardziej zaciekłych przeciwników emigruje. Prawie 2,5 mln Kubańczyków mieszka za granicą. To ogromna diaspora, stanowiąca ok. 23 proc. ludności kraju. A więc nie jest tak, że wszyscy Kubańczycy są przeciwni komunizmowi czy wszyscy ten system popierają. Gdyby wszyscy byli przeciwni, komunizm dawno by już na wyspie upadł. Inna sprawa, że bolączką Kuby jest brak jednolitego ruchu antyrządowego, który – tak jak w przypadku Solidarności – byłby w stanie zmobilizować ludzi do sprzeciwu. Opozycja jest podzielona, nie jest w stanie przekonać Kubańczyków, by wyszli na ulice, protestowali. Poza rokiem 1994, gdy podniesiono ceny żywności, na Kubie nie było masowych manifestacji antyrządowych.

*dr hab. Katarzyna Dembicz latynoamerykanistka, wieloletni pracownik Centrum Studiów Latynoamerykańskich, a obecnie adiunkt w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik projektu naukowego „Quo vadis Kuba”

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj