Dziennik Gazeta Prawana logo

Olga Kozierowska: Feminizm ma teraz konotacje polityczne, lewackie

7 marca 2019, 20:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Olga Kozierowska, fot. M. Rigamonti
Olga Kozierowska, fot. M. Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
Kiedy ostatnio opublikowałam wpis dotyczący raportu UE na temat równych płac i włączania kobiet do władzy, mężczyźni, głównie z Anglii i ze Stanów, komentowali w niewybredny sposób kwestie równości i edukacji. Pisali, że to faszyzm, że przypomina cytowanie "Mein Kampf" - mówi w wywiadzie dla DGP Olga Kozierowska, założycielka pierwszej w Polsce organizacji działającej na rzecz przedsiębiorczości kobiet i promocji ich sukcesów w biznesie pod nazwą Sukces Pisany Szminką.

Mówi pani o sobie, że jest feministką.

Mówię. Choć to słowo jest u nas różnie interpretowane. Kiedy mężczyzna mówi, że jest feministą, to uważany jest za wspaniałego, mądrego i odważnego. Już dawno zorientowałam się, że mój mąż deklarujący feminizm jest traktowany przez kobiety jak bohater. Ale kiedy kobieta mówi, że jest feministką, to i kobiety, i mężczyźni patrzą na nią z przerażeniem, strachem, nawet odrazą. To pewnie wpływ polityki i konserwatywnych postaw. Dla mnie to szokujące, bo słowo feminizm pochodzi od łacińskiego słowa kobieta, i dla mnie oznacza nie tyle walkę, ile równe traktowanie. Feminizm ma teraz konotacje polityczne, lewackie. Kilkukrotnie tego doświadczyłam. Ktoś mówi: "Kozierowska to feministka". Ktoś inny: "Jak to feministka? To znaczy, że jest za aborcją na żądanie?". Jestem przerażona tym, że feminizm kojarzony jest przede wszystkim z aborcją.

Na ostatniej Manifie, która przeszła ulicami Warszawy tydzień temu, na wielu transparentach były hasła dotyczące właśnie aborcji.

Mam mamę ginekologa, która wykonywała zawód również za czasów komuny – aborcja była wówczas środkiem antykoncepcyjnym. Jestem przeciwniczką aborcji na życzenie. Taki zabieg powinien ratować życie i zdrowie kobiety, być stosowany ze względu na wskazania medyczne, w sytuacji czynów haniebnych czy też dawać matce wybór urodzenia lub nieurodzenia skazanego na ciężką chorobę dziecka. Gdybym była lekarką, to nie chciałabym być zmuszona do przeprowadzania zabiegu aborcji w trzecim miesiącu ciąży. Myślę, że psychicznie bym tego nie zniosła. Mówię tu o moich uczuciach.

Jest pani zwolenniczką lekarskiej klauzuli sumienia?

Nie. Mówię o tym, że dla mnie feminizm to nie aborcja na życzenie. Uważam, że antykoncepcja powinna być dostępna i bezpłatna – dla kobiet i mężczyzn. Podobnie z tabletką „dzień po”. Ale mówię za siebie. To moje opinie i moje uczucia.

Ale ma pani wpływ na wiele kobiet.

Jednak to nie są sprawy, którymi się na co dzień zajmuję.

Zajmują się nimi inne feministki.

One walczą – i dobrze. Ja działam u podstaw.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj