Nie przejęzyczyłem się: oszczędzono nie "na nich", ale "ich". Minister finansów jednym podpisem oszczędził im bowiem trudu instalowania w prywatnych gabinetach i kancelariach kas fiskalnych. Trudu tego kilka lat temu nie oszczędzono taksówkarzom i fryzjerom, ale wiadomo, to finansowa elita! Nie to co ledwo wiążący koniec z końcem mecenasi i ginekolodzy, prawda? Podarunek dla prawników i medyków dałoby się może wpisać jako ułatwianie życia przedsiębiorcom, gdyby jednocześnie pozwolono zlikwidować kasy fiskalne właścicielom warzywniaków i reszcie drobnicy, ale nie. Tu się nic nie zmieniło.

Na zdrowy rozum to jawna niesprawiedliwość i sprzeczne z konstytucją dzielenie ludzi. Jednocześnie jestem dziwnie pewien, że Trybunał Konstytucyjny nie zakwestionuje tego za nic w świecie. Prawnikom (swym mężom, żonom i dzieciom) miałby się dobrać do kieszeni?! Niedoczekanie nasze!

Pamiętają państwo, jak się płaciło w komunizmie? Marnie, ale jednocześnie każdy dostawał jakieś tam przywileje branżowe. Górnicy mieli deputat węglowy, hutnicy więcej mięsa na kartki, lekarze - darmowe leki, a nauczycielom płacono grosze, ale za to mieli ze trzy miesiące wakacji i wcześniejsze emerytury. Każdemu wręczano ręcznik i pół mydła - to dla higieny. Zbójecki kapitalizm powoli rabował te wszystkie zdobycze cywilizacji i wydawało się to nieuchronne. I w kapitalizmie, proszę obywatela, tak jest - za pracę płaci się pensją, a nie jakimiś cudami na kiju. Wychowany w Anglii minister Rostowski z pewnością to potwierdzi, prawda?

U nas jest ciutkę inaczej. Rolnicy mają KRUS i europejskie dopłaty, a dziennikarze, artyści i wykładowcy płacą połowę podatku (serio!) i żaden rząd im tego nie zabierze. Dodatkowo, co mocniejsi w protestach mają emerytury pomostowe, które pozwolą im płynnie, około trzydziestki, przejść z zyskanego tuż po szkole zasiłku dla bezrobotnych na zasłużoną emeryturę. Da się żyć.

W czasach szukania oszczędności na wszystkim pozbawianie się kasy z opodatkowania prawników i medyków wydaje się państwu absurdalne? Macie państwo rację - wydaje się wam. Jako się rzekło, każdy rząd spłaca dług wdzięczności swoim wyborcom. PSL nie da zniszczyć KRUS, a wykształciuchy nie po to głosowały na PO, by im się teraz Tusk do pieniędzy dobierał, prawda? A fryzjerzy własnej partii nie mają. Mogą się co najwyżej zemścić na Tusku. Jeśli wcześniej nie wyłysieje.