Małgorzata Pietkiewicz: Czy Andrzej Urbański ma szansę zachować stanowisko prezesa Telewizji Polskiej?
Kazimierz Marcinkiewicz: Ostatnie 17 lat pokazuje, że zmiana rządu równa się zmianie w telewizji publicznej, dlatego zmiana nastąpi - prędzej lub później. Urbański jest politykiem, do tego blisko związanym zarówno z prezydentem Lechem Kaczyńskim, jak i liderem opozycji Jarosławem Kaczyńskim. Niemniej jednak dobrze się zna ze środowiskiem kultury i biznesu. Mógłby zrobić wiele pozytywnych rzeczy w telewizji, choćby zacząć restrukturyzację tej od lat źle zarządzanej organizacyjnie i finansowo firmy.
Sprowadzenie Tomasza Lisa i Bronisława Wildsteina, którzy dostali programy autorskie, to walka o pluralizm czy obrona stanowiska?
Te kroki są pożyteczne, ale spóźnione... Mogły nastąpić teraz, bo niezależność Urbańskiego jest obecnie większa niż była za rządów Kaczyńskiego. Dzisiaj Andrzej Urbański jest złotem dla PiS, nawet jeśli wcześniej tym złotem nie był. Tę zmianę trzeba dostrzec.
Co ma pan na myśli? Wtedy telewizja była bardziej polityczna niż teraz?
Wtedy Andrzej Urbański musiał dbać o dobre relacje z PiS, teraz jest gwarantem, bo jest oczywiste, że każdy następny prezes będzie zdecydowanie mniej związany z Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi.
Złoto, o którym pan mówi, należy interpretować tak: Urbański pozostając na stanowisku prezesa TVP, nadal będzie dbał o medialny wizerunek PiS i Kaczyńskich?
Jestem o tym przekonany. Przecież za programy informacyjne odpowiadają nadal te same osoby, które zostały sprowadzone przez PiS. Urbański utrzyma je na stanowisku. Nie śledzę zmian personalnych, ale gołym okiem widać, że wiele osób nie nadaje się do pracy w telewizji, nie trzeba być mistrzem, żeby to dostrzec.
Ale Urbański uważa, że tylko on jest gwarantem, by na rynku mediów nie rządzili oligarchowie.
Każdy może mieć wrażenie, że po nim potop, że on jest doskonały i świetny, a inni nie. Taka obrona może nawet zyskać jakieś społeczne zrozumienie, ale nie jest prawdziwa.
Pana zdaniem znajdzie się kiedyś w Polsce rząd, który odważy się puścić wolno taki łakomy kąsek jak telewizja publiczna?
(cisza)... Życzę tego rządowi Donalda Tuska.
Stefan Niesiołowski zapowiedział dwa dni temu, że zaraz po przegłosowaniu nowej ustawy medialnej będzie zmiana w KRRiTV, a w następstwie prezesa TV. Szykuje się kolejny polityczny skok?
Mam nadzieję, że zgodnie z zapowiedziami Tusk przeprowadzi reformę telewizji publicznej po to, by była ona właśnie publiczna.
Rozmawiał pan o tym z premierem?
O radiu i telewizji akurat nie. Ale jakie będą media publiczne, zależy nie tylko od polityków, także od dziennikarzy. To jest naprawdę sprzężenie zwrotne. Świat dziennikarski jest podobny do politycznego - media publiczne są niezależne na tyle, na ile my sami jesteśmy niezależni, na ile mamy w sobie wolności.