Dziennik Gazeta Prawana logo

Sarkozy chce zrobić z nas pariasów Unii

8 listopada 2008, 01:50
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polska powinna jednoznacznie stanąć w obronie podważanej dziś europejskiej polityki konkurencji. Nie ma bowiem najmniejszych wątpliwości: jeśli Unia Europejska w wyniku kryzysu finansowego przystąpi do "wyścigu subsydiów" - by posłużyć się określeniem pani komisarz Neelie Kroes - polska gospodarka będzie skazana na spektakularne przegranie tego wyścigu - pisze w DZIENNIKU Jan Rokita.

Prezydent Sarkozy, a ostatnio także premier Berlusconi (który z dnia na dzień zresztą zmienił poglądy), postulują dziś umożliwienie "zmasowanej" pomocy państw dla przemysłu, aby - wedle formuły Sarkozy’ego przedstawionej w Parlamencie Europejskim - "budować samoloty, statki, pociągi i samochody". Jeśli tę najważniejszą dziś wewnątrzunijną batalię przegramy, a Bruksela zostanie zmuszona do kapitulacji i otwarcia kurka z gigantycznym strumieniem pieniędzy publicznych dla przemysłu najbogatszych krajów Europy, możemy się pożegnać na wiele lat z marzeniem o konkurencyjności polskiej gospodarki. Będzie wtedy tak, jak już było przed naszym unijnym członkostwem. Francuski chłop brał się za uprawę zboża, gdy najpierw dostał na to publiczne pieniądze. A polski - musiał nie tylko za darmo zasiać i zebrać, ale próbować jeszcze sprostać konkurencji. Tylko teraz stan taki dotknąłby nie wieś, ale całą gospodarkę.

W tej sprawie obok naszego partykularnego, polskiego interesu, możemy mieć silne uniwersalne argumenty. I najprawdopodobniej także silnych europejskich sojuszników. Doświadczenia z aktywnym wtrącaniem się polityków do zarządzania firmami są jak najgorsze, bynajmniej nie tylko w Polsce. Losy linii lotniczych Alitalia i Olympic, znanych z tego, że lista ich połączeń od lat dyktowana była przez polityków i związkowców, są przestrogą nie gorszą niż losy polskich stoczni. Także obawy przed nieuzasadnioną, oligarchiczną potęgą dziwnie licznych przyjaciół Sarkozy’ego czy Berlusconiego z największego businessu są w Europie dość rozpowszechnione.

Co więcej - nie ma istotnego związku pomiędzy niedawnymi potężnymi interwencjami rządów ratujących przed załamaniem światowy system finansów a obecnymi zamiarami zaburzenia konkurencji w gospodarce realnej poprzez napędzany przez najbogatszych wyścig subsydiów. Te pierwsze służyły całej gospodarce i bezpieczeństwu finansowemu zwykłych ludzi. Te drugie byłyby przywilejami, fundowanymi arbitralnie przez polityków dla wybranych. Różnica jest więc nie byle jaka - tkwi bowiem w idei sprawiedliwości, dzięki której w ogóle może istnieć państwo. Gospodarczy nacjonalizm nie ma przecież żadnego lekarstwa na kryzys. Kryzys jest tylko pretekstem pozwalającym mu znowu podnieść nieco opuszczony wcześniej łeb.

Czwartkowe spotkanie Rady Europejskiej stworzyło jedynie pozór jedności unijnych państw. Kiedy wieczorem prezydent Sarkozy z właściwą sobie emfazą mówił o "korpusie wspólnych przekonań Europejczyków", mógł przedstawić tylko te cele, co do których Unia w zasadzie zgodziła się już wcześniej. Co charakterystyczne - wszystkie one dotyczą finansów, a nie realnej gospodarki: większa przejrzystość banków, rozszerzenie uprawnień IMF, europejski nadzór bankowy.

Dobre wieści są dwie. Pierwsza - krajowa, że tak rząd, jak i prezydent wsparli ideę integracji europejskiego nadzoru finansowego, mimo że zwłaszcza prezydent mógł mieć obawy co do tego - nie ma co ukrywać - federalistycznego projektu. Najwyraźniej podejście praktyczne wzięło u prezydenta górę nad wiarą w ideologię. Druga - że przywódcy Unii, uciekając przed jawnym sporem o kształt polityki gospodarczej Europy, zwrócili się do Komisji Europejskiej, a nie do Francuskiej Prezydencji, o przygotowanie propozycji w tej materii. Szef Komisji Barroso miał więc powody, by prezentując wraz z Sarkozym wyniki szczytu, okazywać wyraźne zadowolenie. Wygląda na to, że tym razem wspierana zapewne przez Niemcy Bruksela nie musiała kapitulować. To jest dobry czas, aby gabinet Donalda Tuska wziął głęboki oddech i wydobył z siebie klarowny głos, jakiej europejskiej polityki gospodarczej chce Polska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj