Barbara Kasprzycka: Ksiądz Czajkowski wrócił na łamy "Tygodnika Powszechnego"...

Reklama

Ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "TP": Ale to nie jest żaden news! Dwa tygodnie temu, w numerze świątecznym żeśmy go wydrukowali. Wcześniej jeszcze "Więź" wydała książkę o Świętym Pawle z bardzo dobrym artykułem księdza Czajkowskiego. My zaś poprosiliśmy go o omówienie książki Vermesa, którego ks. Czajkowski zna chyba najlepiej w Polsce. Zwróciłem się do niego jako do osoby najbardziej kompetentnej i zgodził się dla nas napisać.

Będzie częściej się pojawiać na łamach "Tygodnika"?

Nie wiem. A czy on był suspendowany?

Sam się suspendował, wycofał z życia publicznego. Tak to było odbierane.

Już kilka miesięcy temu wydał książkę. Coś się stopniowo, organicznie kształtuje. Ks. Czajkowski powiedział, co zrobił, skruszył się i teraz po trochu, nieśmiało wraca do życia. Oczywiście po tym wszystkim nie jest mu raźno.

Miał ksiądz wątpliwości, prosząc go o tekst? Nie bał się ksiądz ostracyzmu, że publikujecie agenta?

Rozśmiesza mnie pani. Co należy robić z agentami? Jeżeli ten człowiek się przyznał, wszystko wyznał, to teraz ma jeszcze harakiri popełnić? Nie przeszła mi żadna tego typu wątpliwość przez myśl. Wydawało mi się to normalną drogą.

Nie spotkała księdza za to krytyka?

Nie, z żadnej strony. Nie ma z czego robić newsa.