MACIEJ WALASZCZYK: Co pan pomyślał, gdy czytał rozmowę Roberta Mazurka z ministrem Piotrem Kownackim?
WŁADYSŁAW STASIAK: Jeśli raz zadeklarowałem, że nie będę się wypowiadał w sprawie wywiadu pana ministra Kownackiego, to przy tym pozostanę.

Reklama

To teraz minister po prostu wróci z urlopu do gabinetu po swoje rzeczy?
Gabinet jest zamknięty i będzie do jego dyspozycji, gdy wróci z urlopu, aby się spakować. Zabroniłem tam komukolwiek wchodzić. Co do dalszych form jego współpracy z Kancelarią Prezydenta, to jest to już sprawa między prezydentem a panem Kownackim.

Jest ona jeszcze możliwa?
Nie mnie się w tej sprawie wypowiadać...

A jak go pan ocenia jako jego zastępca?
To była dobra współpraca.

A nie obawia się pan, że po kilku miesiącach sam udzieli prasie podobnego wywiadu, że będzie pan rozgoryczony?
Nie mam takiej obawy.

O czym rozmawialiście z prezydentem Kaczyńskim, gdy otrzymał pan propozycję objęcia funkcji szefa Kancelarii Prezydenta po ministrze Kownackim?
Prezydent oczekuje sprawnego działania zaplecza. Zgodnie z konstytucją Kancelaria Prezydenta jest to po prostu zaplecze pana prezydenta. Dołożę wszelkich starań, by było to dla niego dobre zaplecze pod względem organizacyjnym, merytorycznym i koncepcyjnym.

A więc to zaplecze jednak słabo działało? Piotr Kowancki mówił o chaosie.
Do tego wywiadu naprawdę odnosił się nie będę. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że pan prezydent odbył kilkadziesiąt spotkań w całej Polsce i jest chyba jedynym politykiem polskim, który ma tak intensywny kontakt z mieszkańcami kraju. Pojawia się w różnych miejscach, w zupełnie małych miejscowościach i miasteczkach, jak również w dużych ośrodkach miejskich takich jak Wrocław czy Kraków. Prezydent stawia na bezpośredni kontakt i komunikację z mieszkańcami. To wszystko zabezpiecza i organizuje mu właśnie Kancelaria Prezydenta.

O czym mówi Lech Kaczyński podczas tych spotkań?
Rozmawia na tematy bardzo ważne dla Polski. I tak m.in. wykład na temat kryzysu ekonomicznego prezydent wygłosił we Wrocławiu na tamtejszym Uniwersytecie Ekonomicznym. To, co mówił tam już wiele miesięcy temu, sprawdziło się w praktyce. A więc przyczyn kryzysu nie należy szukać w Polsce, ale już tutaj należy brać odpowiedzialność za stan finansów publicznych i pobudzenie gospodarki. W Gorzowie Wielkopolskim mówił o relacjach polsko-niemieckich, gdzie indziej o bezpieczeństwie energetycznym. W każdym miejscu, nie tylko w Warszawie, trzeba mówić o najistotniejszych i kluczowych problemach, jakie nas dotyczą.

Jak podczas tych spotkań ludzie odbierają prezydenta? Wyniki sondaży pewnie pan świetnie zna – są dla Lecha Kaczyńskiego fatalne.
Sondaże trzeba obserwować, ale nie należy się całkowicie poddawać ich magii. Byłem świadkiem wielu spotkań prezydenta na terenie kraju i proszę to sprawdzić – prezydent w przytłaczającej większości przypadków robi na ludziach świetne wrażenie. Choćby wtedy, gdy mówi o ochronie miejsc pracy, bezpieczeństwie energetycznym, gdy mówi o potrzebie reintegracji państwa polskiego. Ludzie odbierają go bardzo dobrze. Ważne jest więc to, by Polacy mogli bezpośrednio poznać przesłanie prezydenta i zobaczyć go takiego, jakim jest.

Podobno nową strategią działania Lecha Kaczyńskiego ma być podpisywanie ustaw przygotowanych przez rząd, nawet takich, do których nie ma przekonania. Ale tylko po to, by pokazać, że nie chce przeszkadzać Platformie w rządzeniu. To prawda?
Ręce opadają, gdy coś takiego się słyszy. Mówi to ktoś naprawdę zacietrzewiony, kto życie publiczne widzi tylko i wyłącznie w kategoriach cynicznej gry. To w jaki sposób prezydent odnosi się do ustaw uchwalanych w parlamencie, pokazuje praktyka: zdecydowana większość z nich jest przez niego podpisywana.

Tak, ale chodzi tutaj o sztandarowe projekty rządowe. Ustawy zdrowotne zostały zawetowane. Więc czy pakiet antykryzysowy również zostanie odrzucony, czy jednak, jak w przypadku ustawy koszykowej, uzyska warunkowy podpis prezydenta?
Kiedy ustawy pakietu antykryzysowego wpłyną do Kancelarii Prezydenta, wówczas prezydent ogłosi swoją decyzję w tej sprawie. Bardzo mocno podkreślam, że kiedy prezydent ma wątpliwości natury konstytucyjnej lub gdy ma wątpliwości natury zasadniczej i po prostu nie zgadza się ze skutkami, jakie mogą przynieść ludziom i państwu, to nie ma innego wyjścia, jak zawetować lub wysłać je do Trybunału Konstytucyjnego. Na tym polega odpowiedzialność za Polskę i prezydent Lech Kaczyński nie jest człowiekiem, który się przed nią uchyla. Kiedy pojawi się cień szansy, by ustawa mogła zmienić coś na lepsze, jak miało to miejsce w przypadku ustawy o koszyku świadczeń medycznych, to na pewno ją podpisze.

Zaangażuje się pan w przyszłoroczną kampanię wyborczą?
Po pierwsze to pan prezydent musi podjąć ostateczną decyzję o starcie do walki o reelekcję. Kancelaria Prezydenta jest odpowiedzialna za wspieranie prezydenta w wykonywaniu jego funkcji. I taka jest moja rola.

Ale jakie jest pan wewnętrzne odczucie? Prezydent ma szanse zawalczyć? Powiedział pan przecież, że nie można się poddawać magii sondaży. To nutka nadziei.
Warto zawalczyć o sprawy ważne dla Polski. Dobrze, że prezydent pomógł rządowi i premierowi Tuskowi dostrzec, że w Polsce jest kryzys gospodarczy, że ważną sprawą jest system finansów publicznych, którego złe działanie będzie odczuwał każdy z nas. Jeżeli prezydent mówi np. o bezpieczeństwie energetycznym i projekcie ropociągu Odessa – Brody – Płock, gdy przy negocjacjach na dodatkowe dostawy gazu, jakie Polska prowadzi z Gazpromem, prezydent mówi: uważajmy, by tym samym nie zabić projektu budowy gazoportu w Świnoujściu, to znaczy, że mówi o sprawach kluczowych dla państwa. Jako Kancelaria Prezydenta chcemy, by to przesłanie brzmiało donośnie.

Macie więc jakąś nową strategie medialną dla Lecha Kaczyńskiego? Jego przesłanie jest słabo słyszalne, a otoczenie prezydenta od kilku lat jedynie narzeka, że media ten przekaz zagłuszają lub go zniekształcają.
Wciąż wydaje mi się, że ten przekaz, jak również obraz prezydenta jest zniekształcany. Ważne jest wzmocnienie podstawowej treści przekazu kierowanego przez prezydenta. Jeśli mówi on o potrzebie reintegracji państwa polskiego, a więc jakiejś podstawowej sprawie dla państwa polskiego, to kwestia strategii medialnej jest przy tym kwestią wtórną. Żaden projekt modernizacyjny w Polsce nie zostanie zrealizowany z powodzeniem, jeśli nie będziemy mieli silnego państwa, oczywiście kontrolowanego społecznie. Dziś nie potrafimy się uporać z budowaniem autostrad, bo np. na odcinku Kraków – Katowice wpuszcza się użytkowników na odcinek autostradopodobny i pobiera za to od nich opłaty, a władza jest wobec tego bezsilna i bezradna. W związku z tym, jeśli nie będziemy mieli silnych instrumentów państwowych do rozwiązywania takich prostych spraw, to ciągle będziemy się borykali z absurdalnymi problemami.

Jest pan również zwolennikiem radykalnej zmiany ustrojowej w Polsce i wprowadzenia systemu prezydenckiego? Prezydent wypowiadał się właśnie w tym duchu.
Osobiście jestem zwolennikiem wzmocnienia państwa.

Ale do tego trzeba poważnych zmian ustrojowych, jest pan ich zwolennikiem?
Wcale nie jest tak, że demokracja funkcjonuje lepiej, kiedy jest rozmyta odpowiedzialność, a władza jest rozproszona. Dzisiaj w Polsce rzeczywiście mamy niejednokrotnie problem ze wskazaniem, kto jest za konkretne działania odpowiedzialny i kto z tego tytułu ponosi konsekwencje. Z drugiej jednak strony obowiązujące reguły ustrojowe muszą być przestrzegane i nie opowiadajmy co byłoby, gdyby obowiązywały inne.

Mówiąc to, myśli pan o konfliktach kompetencyjnych prezydenta z premierem czy szefem MSZ?
Nie chodzi o to, by przypominać sytuacje trudne. Trzeba po prostu przestrzegać konstytucji. Debata ustrojowa jest w Polsce potrzebna, także odnosząca się do pozycji prezydenta i wzmocnienia ośrodków decyzyjnych państwa. Jeśli Polacy mają dobrze kontrolować swoich decydentów, muszą również dobrze wiedzieć, jakie poszczególne ośrodki władzy w Polsce mają kompetencje i za co odpowiadają. Dlatego nie bójmy się wzmocnienia ośrodków władzy i skrystalizowania ich odpowiedzialności, bo będzie to z korzyścią dla funkcjonowania demokracji w Polsce. Moim zdaniem bez silnego, sprawnego i odpowiedzialnego państwa nie da się Polski zmodernizować. Jeśli ktoś przekonuje Polaków do czegoś innego, to ma złe intencje albo popełnia zasadniczy błąd.

Pamiętam, że już po kilku miesiącach prezydentury Lech Kaczyński źle czuł się w roli ograniczonego brakiem kompetencji prezydenta. Czy dzisiaj jest inaczej?
Lech Kaczyński jest człowiekiem bardzo pracowitym, co udowodnił, kierując NIK, będąc ministrem sprawiedliwości czy prezydentem Warszawy. Funkcja prezydenta Polski rzeczywiście nie sprowadza się do pełnienia konkretnych zadań wykonawczych, a więc prezydent nie organizuje bezpośrednio walki z przestępczością czy nie prowadzi wielkich inwestycji. Natomiast pełni rolę integratora państwa i osoby publicznie podnoszącej ważne sprawy dla kraju, takie choćby jak solidarność społeczna, budowanie wspólnoty, ochrona miejsc pracy. Myślę, że w tej roli czuje się bardzo dobrze i dobrze tę rolę spełnia.

Hasło „solidarnej Polski” jest wciąż aktualne?
Tu nie chodzi o hasło, ale jego treść. Polska powinna być państwem solidarnym i nie jest to hasło antyrynkowe, bo zdrowy wolny rynek to dobre prawo, silne instytucje, równość szans, poczucie solidarności i tożsamości. Bez tego wszystkiego nie zmodernizujemy Polski.

Pięć lat temu wraz z Lechem Kaczyńskim współorganizował pan wielkie obchody 60. rocznicy Powstania Warszawskiego. Jak ocenia pan to, co dzieje się wokół tegorocznych obchodów?
Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne obchody możemy tak zorganizować, by godnie uczcić kolejną rocznicę wybuchu powstania przy jednoczesnym podkreśleniu jego dramatycznego przesłania. Że Polacy mają prawo do własnego państwa i własnej tożsamości. W tym kontekście jest to wydarzenie nie tylko lokalne, ale ogólnonarodowe i mające ogromne znaczenie dla wszystkich Polaków. Dlatego nie zgadzam się na to, by sprowadzać je do wydarzenia lokalnego i środowiskowego.

Prezydent będzie na Powązkach?
Sami powstańcy przyszli do Kancelarii Prezydenta i powiedzieli, że nie wyobrażają sobie, by prezydent RP nie wziął udziału w uroczystościach pod pomnikiem Gloria Victis 1 sierpnia o 17. Prezydent na pewno będzie tego dnia w tym miejscu. Rocznicę uczcimy godnie i spokojnie.