Śmiała deklaracja byłego premiera. Polityczna, choć z polityką nie ma już nic wspólnego. "Mógłbym myśleć o wyborach w 2010 roku" - przyznaje Kazimierz Marcinkiewicz w tygodniku "Wprost". Jak dodaje, wystartuje do fotela prezydenta, jeśli Polsce "zagrozi" reelekcja Lecha Kaczyńskiego.
Były premier przyznaje, że namawiał Donalda Tusk, by nie stawał do wyborów prezydenckich. Dlaczego? Bo jego zdaniem osłabi to Platformę Obywatelską. Zamiast tego sam jest gotów wystartować, ale tylko w sytuacji, jeśli realne szanse na reelekcję będzie miał Lech Kaczyński.
Choć trzy lata temu odszedłem z polityki, nie mam zamiaru się od niej odżegnywać - zapewnia Kazimierz Marcinkiewicz. "Właśnie kończę 50 lat, a to jak na wiek zawodowy, a zwłaszcza jak na wiek polityka, niewiele" - mówi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|