Warszawski sąd przychylił się do wniosku prokuratury dopiero w trzecim podejściu. Po wielogodzinnej rozprawie sędzia uznał, że tymczasowe aresztowanie Zbigniewa Ziobry jest konieczne. To milowy krok w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.
Dzięki tej decyzji prokuratura może teraz wystawić list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). Służby chcą rozliczyć byłego ministra z zarządzania publicznymi pieniędzmi, które zamiast do ofiar przestępstw, miały trafiać do powiązanych z nim środowisk politycznych.
Żurek: Wystarczyła szpilka i balon pękł
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek skomentował sprawę na antenie TVP Info w rozmowie z Piotrem Maślakiem. Według Żurka, Zbigniew Ziobro budował przez lata fałszywy wizerunek nieustępliwego stróża prawa. Ziobro okazał się szeryfem, ale szeryfem nadmuchanym. Wystarczyła mała szpilka i nie mamy tego balona – stwierdził minister Żurek.
Szef resortu podkreślił, że batalia o areszt trwała długo i była wyczerpująca, ale sąd zachował się profesjonalnie. Żurek przyznał, że choć wolałby szybsze tempo prac, państwo musi przestrzegać procedur wobec każdego obywatela – nawet byłego ministra.
"Złota klatka" w Budapeszcie?
Pojawia się jednak poważny problem: Zbigniew Ziobro przebywa poza granicami Polski. Według Waldemara Żurka, polityk ukrywa się na Węgrzech pod skrzydłami przyjaciela Władimira Putina. Żurek twierdzi, że Ziobro i Marcin Romanowski korzystają z ochrony Viktora Orbana. Minister nazywa pobyt w Budapeszcie "złotą klatką". Choć polityk unika celi, jego swoboda ruchów drastycznie się skurczyła. Ucieczka z kraju obciąża cały obóz polityczny Suwerennej Polski i Zjednoczonej Prawicy.
26 zarzutów i uchylony immunitet
Problemy Zbigniewa Ziobry zaczęły się na dobre 7 listopada 2025 roku. To wtedy Sejm zdecydowaną większością głosów odebrał mu immunitet. Prokuratura przygotowała listę aż 26 zarzutów.