W ramach unijnego instrumentu polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu ponad 80 proc. pieniędzy ma zostać wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym. Wokół SAFE od tygodni toczy się ostry spór. Rząd Donalda Tuska mówi o historycznej szansie i wskazuje na 43,7 mld euro, które mają wesprzeć zakupy zbrojeniowe polskiego wojska. Komisja Europejska zatwierdziła polski plan już w styczniu, czyniąc z naszego kraju największego beneficjenta programu. Opozycja zaś twierdzi, że SAFE to pułapka na polską niezależność.

"Zjednoczona Europa to filar NATO"

Przedstawiając w Sejmie doroczne expose szef MSZ podkreślił, że "zjednoczona Europa to filar Sojuszu Północnoatlantyckiego:”, a spośród 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej, 23 należą także do NATO. "Obie organizacje się uzupełniają. Dlatego tak ważne jest wykorzystanie potencjału finansowego Unii dla rozwoju obronności. Temu służy Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, tak zwany SAFE - powiedział Sikorski. Przypomniał, że kraje UE mają do dyspozycji 150 mld euro "niskooprocentowanych pożyczek na inwestycje w produkcję przemysłową w dziedzinie obronności" i "niemal co trzecie euro z tej kwoty – w sumie blisko 44 miliardy - pójdzie na potrzeby jednego kraju: Polski”.

Reklama
Reklama

SAFE - korzystna pożyczka

Szef MSZ podkreślił, że pożyczki pozyskane za pomocą SAFE są "znacznie tańsze niż te zaciągane przez naszego Skarb Państwa" i że Ministerstwo Finansów "szacuje różnicę w kosztach obsługi na nawet 36 miliardów złotych". "Za tę kwotę do zamówionych już 32 amerykańskich myśliwców F-35 moglibyśmy dodać kolejne 32 oraz ponad 300 transporterów Rosomak produkowanych w Siemianowicach Śląskich" - dodał. Ze środków SAFE - zaznaczył - w Polsce sfinansowane mają być przede wszystkim zakupy uzbrojenia w ramach łącznie 129 projektów, które - dodał szef MSZ - dla zainteresowanych posłów są "do wglądu w kancelarii tajnej w Sejmie. - Aż 80 proc. wydatków będzie inwestycją w nasz, polski przemysł" - podkreślił Sikorski. Dodał, że szef MON deklaruje, że pierwsze baterie antydronowego finansowego z SAFE systemy San mogą trafić w tym roku do Polski. "To oznacza, że jeśli instrumentu SAFE nie będzie, i w przypadku kolejnego nalotu w przyszłym roku nie zestrzelimy rosyjskich dronów nad Polską, to współodpowiedzialność za to poniosą ci, którzy głosują przeciwko SAFE" - powiedział.

Sikorski o opozycji i SAFE: muszą być jakieś granice obsesji

Radosław Sikorski oświadczył, że "wszystkie te działania będą wzmocnieniem europejskiego filaru NATO" i że "zrealizujemy słuszny postulat Stanów Zjednoczonych, aby Europa wzięła na siebie większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo". "Opozycja twierdzi, że inwestycje w polską armię służą Berlinowi. Nieprawda. To nie na Berlin we wrześniu leciały rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość. Czy wszystkie dziewiętnaście krajów, które sięgają po środki z programu SAFE, w tym Francja, Finlandia i Węgry, naprawdę chcą zostać koloniami Berlina? Muszą być jakieś granice obsesji. Te inwestycje to najbardziej racjonalna odpowiedź na apele Waszyngtonu – i powinna być rozumiana po obu stronach Atlantyku" - powiedział Sikorski.