Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek nie zamierza przepraszać za mocne słowa pod adresem szefa rządu. W Polsat News polityk wprost zapowiedział, że PiS zmienia strategię komunikacji. Według Czarnka, określenie Tuska mianem "proniemieckiego kretyna" to adekwatna odpowiedź na słowa premiera o "zakutych łbach".
Polityk PiS podkreślił, że partia będzie teraz odpowiadać na agresję rządu tym samym językiem. Nie ma dzisiaj nadstawiania drugiego policzka – stwierdził Czarnek, sugerując, że tylko taki przekaz trafi do zwolenników obecnej koalicji.
Program SAFE pod lupą
Głównym powodem konfliktu jest program SAFE (Supporting Armed Forces in Europe). Rząd Donalda Tuska przekonuje, że to szansa na modernizację armii dzięki kredytowi na wyjątkowo korzystnych warunkach. Przemysław Czarnek widzi to jednak zupełnie inaczej.
Wiceprezes PiS nazywa program "absurdalnym szwindlem". Jego zdaniem mechanizm ten przypomina sytuację, w której sąsiad pożycza nam pieniądze na obronę, ale pod warunkiem, że kupimy broń tylko u niego i tylko wtedy, gdy będzie mu się podobał kolor naszej koszuli.
Politycy PiS alarmują, że zapisy w programie SAFE wprowadzają tzw. mechanizm warunkowości. Oznacza to, że wypłata pieniędzy może zależeć od decyzji politycznych urzędników w Brukseli lub Berlinie. Pieniądze mogą zostać wstrzymane w dowolnym momencie. Środki z SAFE mają preferować europejski sprzęt wojskowy. Polska nie mogłaby za te pieniądze kupować sprawdzonego sprzętu z Ameryki czy Korei Południowej.
Czarnek argumentuje, że rząd chce zastąpić stabilny Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych "niepewnymi niemieckimi miliardami", co naraża Polskę na śmiertelne ryzyko w obliczu wojny za wschodnią granicą.
Czy prezydent Karol Nawrocki zablokuje program SAFE?
Ostateczny głos w sprawie przyjęcia programu SAFE należy do prezydenta Karola Nawrockiego. Przemysław Czarnek zaznacza w Polsat News, że jego partia nie wywiera bezpośredniej presji na Pałac Prezydencki, ale głośno wskazuje na zagrożenia.
Według opozycji przyjęcie pożyczki obciąży długami przyszłe pokolenia Polaków, a jednocześnie osłabi suwerenność decyzyjną polskiego sztabu generalnego. Rząd z kolei czeka na decyzję głowy państwa, twierdząc, że odrzucenie środków z SAFE to działanie na szkodę obronności kraju.