Tomasz Trela w audycji u Beaty Lubeckiej w Radiu ZET nie zostawił suchej nitki na planach opozycji. Poseł Lewicy twierdzi, że zna nazwisko kandydata PiS na premiera. Według niego będzie to Przemysław Czarnek.

Trela nazwał go "pisowskim talibem". Jego zdaniem Czarnek ma za zadanie pójść mocno w prawo i przejąć elektorat Konfederacji, a szczególnie zwolenników Grzegorza Brauna (którą to formację Trela nazywa "konfederacją Putina"). Poseł zauważył, że Czarnek cieszy się obecnie akceptacją zarówno prezesa, jak i środowiska Mateusza Morawieckiego.

Strategia "zużycia" kandydata

Według Tomasza Treli wystawienie Czarnka to "jedna wielka lipa Kaczyńskiego". Poseł Lewicy uważa, że Jarosław Kaczyński świadomie wskazuje kandydata z półtorarocznym wyprzedzeniem, wiedząc, że ten szybko straci impet. Ten kandydat po pół roku się zużyje, zostanie wymięty i wykręcony – tłumaczył Trela. Jego zdaniem Kaczyński podmieni Czarnka w dogodnym momencie, twierdząc, że polityk po prostu "się nie nadaje".

Reklama
Reklama

Teatrzyk Jarosława Kaczyńskiego?

Poseł Lewicy ocenia, że takie działania to stały styl lidera PiS. Gdy w partii panuje chaos, Kaczyński wyciąga nową postać, by uspokoić nastroje i podbić sondaże o 2 lub 3 punkty procentowe. Kaczyński podmieni go na inną pacynkę ze swojego teatrzyku, żeby nim sterować – przekonywał Trela. Według niego wyborcy znają już te "stare numery" i nie dadzą się nabrać na kolejny manewr personalny prezesa PiS, który od lat stosuje te same techniki zarządzania partią.