- Sześć nazwisk na liście kandydatów
- Morawiecki zachowuje się niedopuszczalnie
- Frakcje w PiS są demonizowane
- Morawiecki pogodzony z losem
- Napięcia w PiS mogą wzrosnać
Sześć nazwisk na liście kandydatów
W czwartek źródła związane z PiS przekazały, że na liście potencjalnych kandydatów partii na premiera w kolejnych wyborach parlamentarnych znajdują się cztery osoby poniżej 50. roku życia, wchodzące w skład kierownictwa PiS. Są to szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, poseł i wiceprezes PiS, b. szef MEN Przemysław Czarnek, posłanka i wiceprezes PiS, b. wiceminister sportu Anna Krupka oraz europoseł, wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński.
Z kierownictwa partii na liście potencjalnych kandydatów nie znaleźli się: Mateusz Morawiecki i wiceprezes PiS, poprzednio działacz Suwerennej Polski, Patryk Jaki.
Morawiecki zachowuje się niedopuszczalnie
Jednocześnie od końca listopada ub.r. w PiS trwa konflikt między frakcjami. W nieoficjalnych rozmowach politycy PiS przyznawali, że Morawiecki i jego frakcja "harcerzy" zachowują się z punktu widzenia spoistości partii niedopuszczalnie, kwestionując nawet przywództwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego i robiąc wszystko, by ich wyrzucono. W ostatnim tygodniu media ponownie donosiły, że Morawiecki przygotowuje się do opuszczenia PiS, np. poprzez spotkania w terenie, które mają mu służyć do zbierania deklaracji lokalnych działaczy i badania swojego poparcia w partii.
Źródło związane ze ścisłym kierownictwem PiS pytane o sprawę podkreśliło, że wszyscy wiceprezesi i część ważnych polityków partii jeżdżą obecnie po Polsce ws. wypracowania programu na kolejne wybory. Nie dopatruję się, że ktoś liczy jakieś swoje szable. To po prostu zadanie wyznaczone nam przez pana prezesa - skonkludował polityk.
Frakcje w PiS są demonizowane
Według tego parlamentarzysty, około 80 proc. członków klubu PiS stanowią posłowie niezwiązani z żadną frakcją - ani z "harcerzami" Morawieckiego, ani z grupą jego przeciwników, skupioną wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną "maślarzami”, czy frakcją b. szefa MS Zbigniewa Ziobry. Te frakcje są absolutnie demonizowane, a już szczególnie „maślarze” i jakiś wielki wpływ Jacka Sasina. To jest po prostu jego spin w mediach - ocenił rozmówca.
Polityk związany z PiS zaznaczył, że podczas otwartych spotkań Morawiecki faktycznie sprawdza swoje wewnętrzne poparcie w strukturach PiS, ale "nie w kontekście wychodzenia z PiS, a umacniania swojej pozycji wewnątrz partii". Poseł zwrócił uwagę na sondaże dotyczące preferencji ankietowanych co do potencjalnego przyszłego lidera PiS.Znacząco wygrywa Morawiecki. Suma głosów Czarnka, Jakiego i Bocheńskiego nie równa się głosom na Morawieckiego, więc to skutkuje rezultatem pożądanym przez byłego premiera - dodał.
Morawiecki pogodzony z losem
Z kolei poseł związany z frakcją „harcerzy” podkreślił, że wybór kandydata partii na premiera należy rozważać w kontekście potencjalnej koalicji. Morawiecki jest pogodzony z tym, że nie będzie kandydatem na premiera. Nie sądzę, żeby nasi przyszli koalicjanci entuzjastycznie poparli kogoś, kto od pół roku chodził i mówił, że będzie premierem. Na pewno będą stawiane warunki, będą ostre negocjacje - ocenił.
Morawiecki buduje teraz swoją pozycję na przyszłość, nie na wybór Kaczyńskiego w sprawie premiera - zaznaczyło źródło. Rozmówca dodał, że politycy PiS związani z Morawieckim zabiegają, by potencjalnym kandydatem na premiera nie został "ktoś, kto jest kompletnie jawnie wrogiem "harcerzy”.
Napięcia w PiS mogą wzrosnać
Inny parlamentarzysta PiS związany z Morawieckim pytany czy napięcia w partii mogą wzrosnąć po oficjalnym wskazaniu przez Kaczyńskiego kandydata na premiera, potwierdził. Te napięcia mogą wzrosnąć, zwłaszcza jeżeli prezes wybierze kogoś, kto będzie dzielił, czyli na przykład Tobiasza Bocheńskiego. Jeżeli prezes chce spokoju, to nie może wybierać Bocheńskiego, chyba że chce zaognić sytuację, a Kaczyński czasami tak lubi - przyznał. Rozmówca podkreślił jednak, że w tej sytuacji prezesowi raczej nie zależy na zaognieniu sporu.
Polityk dopytywany o ewentualny wybór Zbigniewa Boguckiego ocenił, że byłby to dobry pomysł, choć nie uważa, by był on realistyczny. Bogucki budzi powszechną sympatię, dobrze sobie radzi, ale on jest potrzebny prezydentowi. Jakby odszedł z kancelarii prezydenta, to byłby bezrobotnym kandydatem na premiera, bo on nie jest już przecież posłem - zauważył rozmówca.
Kaczyński ostrzegł członków PiS
Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk - pytany o rozłam w partii i przygotowywanie programu PiS na wybory - przekazał podczas piątkowej konferencji prasowej, że "z tego, co pamięta" Morawiecki poprowadzi w marcu konwencję PiS poświęconą gospodarce.
Od końca listopada ub.r. między politykami PiS dochodzi do wielu obszernych wymian zdań w mediach i na platformach społecznościowych, w których brali udział członkowie każdej z frakcji PiS, krytykując siebie nawzajem. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w połowie lutego. Wówczas Jarosław Kaczyński przekazał, że "od teraz każdy, kto zabierze głos w szkodliwej dyskusji, niezależnie od zasług i pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS". Rzecznik PiS Rafał Bochenek doprecyzował, że chodziło o wymianę zdań między politykami PiS nt. b. wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego i posła PiS Sebastiana Kalety.