Zatwierdzony w połowie lutego przez Radę UE program SAFE (Security Action for Europe) to nowy instrument finansowy Unii Europejskiej. Jego celem jest udostępnienie państwom członkowskim do 150 mld euro pożyczek na inwestycje w przemysł obronny. Ze środków SAFE finansowane mają być m.in. systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, drony, amunicja i pociski, a także ochrona zasobów kosmicznych czy rozwój sztucznej inteligencji.
W ramach tego instrumentu polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro w postaci preferencyjnie oprocentowanych pożyczek przeznaczonych na inwestycje obronne.
We wniosku o środki z SAFE polskie MON ujęło łącznie 139 projektów, na których realizację mają zostać przeznaczone fundusze. Choć lista nie jest jeszcze jawna, wiadomo, że obejmuje kluczowe produkty polskiej zbrojeniówki, takie jak przeciwlotnicze wyrzutnie Piorun, bojowe wozy piechoty Borsuk czy armatohaubice Krab.
W planach jest także m.in. zakup powietrznych tankowców produkowanych przez europejski koncern Airbus. Część projektów ma być realizowana we współpracy z partnerami europejskimi oraz z Ukrainą.
Na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Sejm ma ustosunkować się do poprawek Senatu — najprawdopodobniej je przyjmie, a następnie ustawa trafi do prezydenta Karola Nawrockiego. Szef KPRP Zbigniew Bogucki powiedział we wtorek, że poprawki zaproponowane przez Senat były w pewnym stopniu konsultowane ze stroną prezydencką. Ocenił jednak, że "powinny iść dalej".
Nawrocki w środę przemawiając podczas corocznej odprawy rozliczeniowo-zadaniowej kierowniczej kadry MON i Sił Zbrojnych RP odniósł się do programu SAFE i podkreślił swoje wątpliwości w zakresie aspektu suwerennościowego i tego, na ile swobodnie Polska będzie mogła wydatkować pieniądze w kontekście zasady warunkowości. - Potrzebna jest chłodna ocena, spokój, uczciwa debata, a nie polityczny zgiełk, którego niestety Polska stała się dzisiaj częścią. To olbrzymi dług, który będzie spłacany przez państwo polskie przez dziesięciolecia. Dlatego Polacy mają prawo wiedzieć, jaki będzie prawdziwy koszt zaciągniętego zobowiązania oraz na jakich warunkach będzie one udzielane - zaznaczył. Prezydent ocenił, że w związku z pytaniami o kontrole i przejrzystość wydatków w ramach programu SAFE, zasadne jest ujawnienie listy przewidzianych do realizacji 139 projektów.
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiadał, że nie wszystkie szczegóły będą podane do publicznej wiadomości, ale zostanie zaprezentowanych więcej informacji o planowanych zakupach.
Ugrupowania opozycyjne — PiS i Konfederacja — które w Sejmie głosowały przeciw ustawie, wzywają Nawrockiego do jej zawetowania. Rządzący apelują natomiast o podpis, ponieważ na połowę marca zaplanowano podpisanie umowy pożyczkowej z Komisją Europejską.
PiS zgłasza wobec programu szereg zastrzeżeń. Najczęściej podnoszony jest argument, że sprzyja on m.in. niemieckiemu przemysłowi, ponieważ ponad 80 proc. środków z SAFE ma być wydawanych przede wszystkim w Europie — w krajach Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego — co ma ograniczać możliwość zakupu sprzętu wojskowego w Stanach Zjednoczonych.
43,7 mld euro na armię. Na czym polega program SAFE i dlaczego dzieli polityków?
PiS wysuwa też argument, że SAFE, w który wpisany jest tzw. mechanizm warunkowości, może być też elementem szantażu politycznego ze strony KE, podobnie jak było ze środkami z KPO, których wypłata była warunkowana zmianami w polskim sądownictwie. Senat odrzucił poprawki PiS odnoszące się do mechanizmu warunkowości. Rząd twierdzi bowiem, że zasada warunkowości ma dotyczyć jedynie kwestii finansowych i nie ma związku z praworządnością czy sądownictwem, w przeciwieństwie do wypłat z KPO.
Ponadto Senat przyjął poprawkę, że środki na spłatę pożyczki nie będą pochodzić z budżetu MON. Jednocześnie odrzucił poprawkę PiS, że środki Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa (FIZB) posłużą do finansowania polskiego przemysłu obronnego w wysokości nie mniejszej niż 89 proc. Rząd przekonuje jednak, że 80 proc. środków trafi do polskiej branży zbrojeniowej, co pozwoli na rozwój krajowej zbrojeniówki. Jednak, jak przyznają rządzący, chodzi o firmy działające w Polsce, ale niekoniecznie należące do polskich przedsiębiorców.
Rządzący zwracają też uwagę na korzyści finansowe z SAFE. Według analiz MF oprocentowanie pożyczki z UE wyniesie ok. 3 proc. Co więcej, o ile środki trzeba będzie wydać do 2030 r., to na ich spłatę przewidziano 45 lat od każdej z transzy. Przez 10 pierwszych lat będą musiały być spłacane jedynie odsetki. Według różnych szacunków udział w programie ma pozwolić na zaoszczędzenie od 36 do 60 mld zł.
W sprawie SAFE podziały widoczne są nawet wewnątrz PiS. Według doniesień medialnych zwolennikiem poparcia programu miał być m.in. były premier Mateusz Morawiecki wraz ze swoim środowiskiem. Z kolei były wiceszef MSZ Paweł Jabłoński podczas sejmowego głosowania nie opowiedział się przeciw ustawie jak większość klubu PiS, lecz wstrzymał się od głosu.
We wtorek były minister ds. europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk, również kojarzony z Morawieckim, był pytany przez dziennikarzy, czy namawiałby prezydenta do weta. – Nie będę panu prezydentowi radził, byłoby to niestosowne. Musi wziąć pod uwagę skomplikowany zestaw kwestii do rozważenia. Z jednej strony rzeczywiście jest tak, że potrzebujemy pieniędzy na zbrojenia. Z drugiej strony jest cały szereg wątpliwości. Pytanie, czy nie możemy pozyskać tych środków w sposób, który mniej nas ogranicza w skali wydatkowej i jest mniej obwarowany elementem warunkowości. Wydaje mi się, że tu rząd nie wykazał pełnego wysiłku, by poszukać lepszej możliwości sfinansowania. Pan prezydent będzie musiał te racje zważyć – powiedział były minister.
O tym, że prezydent powinien zawetować ustawę, przekonany jest natomiast członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej z PiS, Andrzej Śliwka. W rozmowie z PAP zwrócił uwagę, że wniosek do Komisji Europejskiej w sprawie SAFE został wysłany bez akceptacji prezydenta oraz bez zgody sejmowej komisji obrony. Dodał, że wniosek został wysłany przed przyjęciem programu rozwoju sił zbrojnych na lata 2025–2039.
Nie kwestionuję, że obejmuje wiele zasadnych punktów, których potrzebuje polska armia, ale powinna być jawna – powiedział PAP Andrzej Śliwka. Chciałbym, żeby lista była ujawniona, bo wiele z tych „kłamstw rządzących zostałoby obnażonych”. Teza, że większość środków trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego, jest bardzo karkołomna. Nie potwierdzam tego, mimo że zapoznałem się z listą – dodał.
Także wiceprzewodnicząca Komisji Obrony Narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska z KO przyznaje, że lista mogłaby być jawna. Z punktu widzenia debaty byłoby dobrze, żeby była jawna. Rozumiem, że jawności nie chcieli wojskowi, ale jest przymiarka, by coś ujawnić - zaznacza.
Śliwka zwraca także uwagę, że do ustawy nie wprowadzono wielu "bezpieczników", o które wnioskował klub PiS. Jego zdaniem poprawka przyjęta w Senacie wcale nie zabezpiecza, że obsługa zadłużenia będzie spoza budżetu MON. Nie jest wprost powiedziane, że to jest finansowane poza budżetem ministra obrony narodowej czyli części 29 ustawy budżetowej. To powoduje, że minister Domański w każdej chwili może kazać ministrowi obrony spłacać te zadłużenie z jego budżetu, co oznaczałoby zapaść w budżecie MON - uważa poseł PiS. Jego zdaniem istnieje zagrożenie, że pożyczka będzie de facto przesunięciem środków z już istniejącego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, który powstał za rządów PiS i który zarówno w 2024, jak i w ubiegłym roku nie został wykorzystany w całości.
Śliwka zaznacza też, że w programie nie jest precyzyjnie określone, jak będzie wyglądać wsparcie Ukrainy w ramach SAFE. Nie została też przyjęta poprawka, że prezydent i komisja obrony muszą wyrazić zgodę na określony system wsparcia. Nie zaakceptowano również propozycji PiS, by powołać komitet sterujący, nadzorujący wydatkowanie środków w ramach SAFE oraz nie tworzono odpowiedniego mechanizmu antykorupcyjnego, co uniemożliwiłoby takie sytuacje, jak z firmą Polska Amunicja.
Według doniesień medialnych finansowanie z programu SAFE w wysokości 2 mld euro miałaby bowiem otrzymać prywatna spółka Polska Amunicja. Ma ona odpowiadać za produkcję pocisków artyleryjskich popularnego kalibru 155 mm. Dziennikarze Wirtualnej Polski opisali, że sprawa była już dyskutowana na RBN. Powód: spółka jest prywatna, a w dodatku na jej czele stoi polityk związany z obecną władzą - Paweł Poncyljusz. Poncyljusz w przeszłości był politykiem KO, a wcześniej także posłem PiS oraz rzecznikiem prasowym sztabu wyborczego prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego podczas wyborów prezydenckich w 2010 roku.
Zdaniem Śliwki nie jest też prawdą, że nie można zaciągnąć lepiej oprocentowanej pożyczki, niż ta gwarantowana przez SAFE, tym bardziej, że istnieje ryzyko kursowe. W tym roku minister finansów wyemitował obligacje w euro 5-letnie, oprocentowane na poziomie 2,96. Oznacza to, że sami jesteśmy w stanie emitować obligacje na podobnym poziomie - wskazał poseł PiS.
Joanna Kluzik-Rostkowska uważa jednak te argumenty za pretekst i nie ma wątpliwości, dlaczego PiS jest przeciw. Moim zdaniem w ogóle nie chodzi o SAFE, tylko o to, że Donald Trump jest oburzony, że Europa chce wydawać pieniądze na uzbrojenie w ramach firm europejskich. PiS chce być przez Trumpa popierany, w związku z tym szuka bardzo dziwnych argumentów, żeby ten program nie wszedł w życie - wyjaśnia.
Przypomina zarazem, że to sam Trump zachęcał Europę, by zbrojeniowo radziła sobie sama, bo USA nie chce już jej wspierać. Dotąd Europa wydawała 75 proc. pieniędzy na zbrojenia poza Unią, więc teraz uznała, że większość pieniędzy powinno być wydawanych w UE. Posłanka KO zwraca przy tym uwagę, że kontrakty zbrojeniowe są zawierane np. na 30 lat, niezależnie więc od wszystkiego zawarte dotąd kontakty z USA czy z Koreą będą obowiązywać.
To nie jest tak, że czteroletni program SAFE, dedykowany fragmentowi naszych potrzeb zamyka naszą długoterminową współpracę z Amerykanami czy z Koreą Południową. Problem polega na tym, że jesteśmy krajem przyfrontowym, zagrożonym przez Rosję i musimy uzbroić się tak szybko, jak to możliwe. Nie mamy 10 czy 15 lat - przekonuje wiceszefowa komisji obrony.
Jej zdaniem ewentualne weto prezydenta wobec SAFE nie tylko obniży bezpieczeństwo Polski, ale będzie służyć wszelkim lobbystom wielkich koncernów zbrojeniowych, które boja się wzrostu potencjału polskiego przemysłu zbrojeniowego. - Dziwię się, jak można być przeciwnikiem SAFE, w wyniku którego m.in. do Huty Stalowa Wola, w którym to mieście PiS ma swojego prezydenta, trafią pieniądze.
Nawiązując do sytuacji ze spółką Polska Amunicja Kluzik-Rostkowska zwraca uwagę, że powstała ona w czasach PiS, a jej funkcjonowanie ma umożliwić szybszy wzrost produkcji amunicji. Przypomina, że pozytywnie o jej roli wypowiadali się niektórzy politycy PiS, np. Michał Dworczyk. Natomiast za ujawnieniem rzekomego mechanizmu korupcyjnego może stać np. zagraniczna konkurencja. Co z tego, że jest to firma prywatna? A te firmy, u których kupujemy uzbrojenie w USA i Korei nie są prywatne? - pyta retorycznie Kluzik-Rostkowska.
W środę wicepremier, minister obrony podczas odprawy rozliczeniowo-zadaniowej kierowniczej kadry MON i Sił Zbrojnych RP podkreślał, że "wokół programu SAFE - jak prezydent słusznie powiedział - narosło wiele niedomówień czy inaczej, wręcz kłamstw". Wicepremier ocenił, że "Polska jest zwycięzcą" tego projektu. - Nie dość, że go wymyśliła i projekt przyjęto za polskiej prezydencji w Radzie UE, to Polska jest jego największym beneficjentem spośród wszystkich państw biorących w nim udział - zaznaczył. Kosiniak-Kamysz odniósł się też do obaw dotyczących czasu na realizację projektów w ramach programu SAFE. Jak zaznaczył, SAFE jest jedynym funduszem pożyczkowym, który zapewnia "gwarancję bezpieczeństwa budżetu MON na wiele lat do przodu". Jeżeli będą lepsze warunki kredytowe w jakimkolwiek innym programie, skorzystamy z nich od razu. Na dzień dzisiejszy nie ma - dodał Kosiniak-Kamysz.