Jak ocenił w wywiadzie dla "Rz" Tomasz Siemoniak, nastroje społeczne w Polsce nie są tak bardzo kształtowane przez władzę, ale zewnętrzne okoliczności – wojnę, jej skutki, obawy o przyszłość.

Siemoniak: Premiera nie zawsze trzeba lubić, ale trzeba go szanować

Sondaże, które jednocześnie dają wyższe poparcie KO niż w ostatnich wyborach parlamentarnych, pokazują, że tylu właśnie Polaków uważa rządy premiera Donalda Tuska za dobre i nie widzi dla nich alternatywy. Premiera nie zawsze trzeba lubić, ale trzeba go szanować i doceniać, w jaki sposób rządzi. Liderem jest szef rządu, a nie ktoś z tylnego siedzenia, jak wtedy, gdy premierem był Mateusz Morawiecki czy Beata Szydło, a realnie rządził Jarosław Kaczyński – powiedział.

Reklama

Siemoniak: Półtora roku to wieczność, decyduje siła partii koalicyjnych

Dopytywany o to, że to "PiS wraz z obiema Konfederacjami ma większe szanse na stworzenie przyszłego rządu", zaznaczył, że w polityce światowej, także polskiej, półtora roku to "wieczność". Dzisiaj nie wiemy, czy pojutrze nie skończy się wojna albo za dwa tygodnie w Iranie nie dojdzie do końca działań zbrojnych. Prorokowanie, jak ułożą się oceny Polaków za półtora roku, to jedna wielka niewiadoma. Już w wyborach 2023 r. wyraźnie było widać, że decyduje siła partii koalicyjnych. Dla PiS te 8-9 proc., które może pójść na partię Brauna, może okazać się decydujące – ocenił minister.

Siemoniak: Liderzy prawicy zbledli na tle Nawrockiego

Liderzy prawicy, może z wyjątkiem Grzegorza Brauna, zbledli na tle Nawrockiego. Dotyczy to Kaczyńskiego, ale też panów Mentzena i Bosaka, bo prezydent przyciągnął całą uwagę, stając się kimś na kształt nowego lidera prawicowego obozu. W wyborach parlamentarnych prezydent nie będzie jednak startował. Polacy bywają przekorni, co potwierdza ich wybór w 2023 r. koalicji 15 października, a w 2025 r. prezydenta Nawrockiego – dodał.