Działacze "Solidarności" szukają przyczyn klęski PiS w wyborach. Ich zdaniem, to efekt "odejścia od prospołecznych haseł". "Przecież byliśmy u premiera Kaczyńskiego i wicepremiera Gosiewskiego, mówiąc im <zmieńcie w końcówce swój wizerunek, odejdźcie od straszenia i walki z korupcją i pokażcie twarz dla zwykłych ludzi> " - opowiada sekretarz Komisji Krajowej "S", Jacek Rybicki.

"Nie bierzmy na siebie odpowiedzialności za porażkę PiS-u, który przegrał te wybory z własnej winy. Platforma robiła wszystko w trakcie tej kampanii, żeby ukryć twarz liberała. Nowe wybory mogą być szybciej, niż to się Tuskowi dziś wydaje" - grozi członek prezydium komisji "S", Jacek Smagowicz.

Związkowcy uważają, że pod rządami Platformy Obywatelskiej pracownicy stracą część swoich uprawnień. "Solidarność" boi się, że zapowiadana przez PO prywatyzacja przedsiębiorstw doprowadzi do masowych zwolnień i zwiększy bezrobocie. Ich zdaniem, zagrożone są także propracownicze zapisy w kodeksie pracy oraz wypłata świadczeń przedemerytalnych.

"Jeśli będą prowadzili politykę konfrontacji, to zawsze jako związek mamy w zanadrzu spory zbiorowe, manifestacje i strajki" - zapowiada lider gdańskiej "S" Krzysztof Dośla. I apeluje, by mimo wszystko rozmawiać z PO.