Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy wspierają Palikota w tropieniu absurdów

11 kwietnia 2008, 03:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polacy wspierają Palikota w tropieniu absurdów
Inne
Skrajni indywidualiści dający do zrozumienia: my sami sobie damy radę, niech tylko państwo się od nas odczepi - taki obraz Polaków, według Janusza Palikota, wyłania się z listów, jakie ślą do komisji Przyjazne Państwo. W przyszłym tygodniu z okazji setnego posiedzenia komisji posłowie właśnie na bazie tych zgłoszeń mają przyjmować pierwsze nowelizacje absurdalnych przepisów - pisze DZIENNIK. "To będzie dopiero prawdziwa dekomunizacja" - zapowiada Palikot.

W sumie do wymyślonej i kierowanej przez Palikota komisji dotarło do tej pory 27 tys. zgłoszeń, w tym 2 tys. konkretnych wniosków. Przysłały je różne organizacje i zrzeszenia, ale też zwykli obywatele. Pracownicy komisji tylko po Wielkanocy odebrali prawie 400 maili. Pomysły są różne. Trafiają się nawet abstrakcyjne propozycje typu: zlikwidujmy ZUS. "Większość uwag jest jednak bardzo zasadnych" - opowiada Paweł Poncyljusz z PiS.

Te uwagi czasem otwierają oczy samym posłom na zupełnie inną rzeczywistość. "Dowiedziałem się np., że według prawa na większości dyskotek nie powinno się sprzedawać alkoholu" - mówi Poncyljusz. A to dlatego, że ustawa o imprezach masowych mówi, że nie można sprzedawać alkoholu na imprezach, gdzie jest powyżej 300 osób. Rzecz jasna na dyskotekach alkohol jest, bo jej organizatorzy wpisują, że będzie mniej niż 300 osób. A jak mają klub dwupiętrowy, twierdzą, że na każdym piętrze odbywa się oddzielna impreza.

Polacy są zmuszani do ciągłego kombinowania, by móc żyć ze swojej działalności gospodarczej. I tak kierowcy właścicieli małych składów budowlanych nielegalnie rozwożą klientom np. piasek czy cegły. Żeby było legalnie, musieliby najpierw przejść kurs za 1800 zł, gdzie uczyliby się m.in., co to jest spółka z o.o. Następnie, by dostać odpowiednią licencję, musieliby wpłacić 9 tys. euro kaucji.

"I tak to toczy się nieustanna gra urząd kontra obywatel" - mówi Palikot. Do komisji zgłaszają się też ci, którzy w tej grze polegli. Jak choćby drobny przedsiębiorca, który w dobrej wierze podpisał umowę z firmą na sprzedaż jej farb. UOKiK dopatrzył się, że ta firma stosuje zmowę cenową. Efekt? Kara też dla przedsiębiorcy wyliczona na 60 tys. zł, choć jego obrót na sprzedaży farb to 24 tys.

Nie trzeba zresztą prowadzić działalności gospodarczej, by paść ofiarą urzędniczej indolencji. Do komisji zgłosił się człowiek, który zdał egzamin na prawo jazdy. Otrzymał stosowne zaświadczenie, z którym poszedł do gminy. Prawa jazdy jednak nie chcą mu wydawać, bo jego ośrodek egzaminacyjny zamknął prokuratur.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj