Prezydenta nie zobaczymy w samolocie rejsowym. Tak jak większości prezydentów państw europejskich - zapewnił w radiu RMF FM Władysław Stasiak, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Dodał, że cierpiał, gdy widział, jak służby przez trzy miesiące zajmowały się załatwianiem zgody na to, by na lotnisku premier Donald Tusk nie musiał zdejmować butów.
Argument o oszczędnościach wynikających z przelotu premiera rejsowym samolotem szef BBN zbył żartem: "Ile łyżeczek dałoby się jeszcze dzięki temu wyprodukować?". "To są trochę takie argumenty, o jakich mówił Zenon Laskowik w 1980 roku, stając przeciwko przestojom w pracy" - dodał. I przekonywał, że tak naprawdę loty rządowym samolotem są - wbrew pozorom - tańsze.
"Cierpię, widząc polskie służby, które przez trzy miesiące muszą negocjować, żeby pan premier nie musiał zdejmować butów na lotnisku" - mówił Stasiak, upierając się przy tym, że latanie samolotem rządowym jest znacznie prostsze, głównie z powodów proceduralnych. Szef BBN zapewnił, że prezydent Lech Kaczyński nigdy nie poleci z oficjalną wizytą rejsowym samolotem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane