Dziennik Gazeta Prawana logo

"Mówiłam, że puknę prokuratorów w głowę"

18 czerwca 2008, 10:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Mówiłam, że puknę prokuratorów w głowę"
Inne
Która prokuratura jest z Wenus, a która z Marsa - dociekała przed sejmową komisją śledczą była warszawska prokurator okręgowa Elżbieta Janicka. Jej kwieciste odpowiedzi zaskakiwały posłów. Najbardziej wtedy, gdy potwierdziła, że groziła prokuratorom "puknięciem", jeśli zatrzymają ministra sportu Tomasza Lipca. Bo wyjaśniła, że nie chodziło o ich usunięcie, a o niewinne... puknięcie w głowę.

"Jeśli zatrzymacie Lipca przed wyborami, mimo zakazu, to was puknę" - miała powiedzieć, według informatora dziennika.pl, szefowa Prokuratury Okręgowej w Warszawie śledczemu prowadzącemu sprawę korupcji w Ministerstwie Sportu. Było to sześć dni przed wyborami parlamentarnymi w 2007 roku. Zdaniem naszego informatora, zakaz Elżbieta Janicka wydała po konsultacjach z wysoko postawionymi politykami PiS.

Posłowie z komisji śledczej do spraw nacisków zażądali wyjaśnień od byłej szefowej warszawskiej prokuratury. Ale Elżbieta Janicka nie ma sobie nic do zarzucenia. Obraca wszystko w żart. "Powiedziałam, że puknę ich w głowę, jeśli nie będą mnie informować" - tłumaczy się.

Jej zdaniem nie było żadnych nacisków w prokuraturze okręgowej. "Nie przypominam sobie sytuacji, w której miałam zakazać przekazania protokołu z przesłuchania byłego ministra sportu prokuratorom Ryszardowi Pęgalowi i Marzenie Kowalskiej" - przekonuje Elżbieta Janicka.

Nie szczędzi za to gorzkich słów pod adresem... dziennikarzy. Poskarżyła się, że po artykule o rzekomym wstrzymaniu przez nią aresztowania ministra sportu Tomasza Lipca dziewięciu prokuratorów zrezygnowało z pracy. Twierdzi, że niekorzystny dla niej artykuł powstał pod wpływem spisku. "Żaden z dziennikarzy do mnie nawet nie zadzwonił" - mówiła.

"Nie interesują nas pani kontakty z mediami" - uciął Jan Widacki z Lewicy.

Sposób, w jaki Elżbieta Janicka odpowiadała na pytania zaskakiwał posłów. "Prokuratura okręgowa nie jest na Marsie, a na Wenus nie jest apelacyjna" - mówiła na przykład, poetycko tłumacząc, że nie powinno być problemów w przepływie informacji między różnymi prokuratorami.

Kiedy Sebastian Karpiniuk z PO pytał o to, jakie jej zdaniem było podłoże buntu śledczych, który skończył się odejściem dziewięciorga z nich, prokurator odpowiedziała krótko - "zielony gabinet". "Czyli względy estetyczne?" - zdziwił się poseł. "Nie. Stanowisko" - uściśliła. I wyjaśniła, że tak nazywano jej biuro w prokuraturze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj