Dziennik Gazeta Prawana logo

Premier: Przez prezydenta prąd zdrożeje

15 października 2008, 01:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Premier: Przez prezydenta prąd zdrożeje
Inne
Na dzień przed unijnym szczytem rząd sięgnął po nowy argument, który miał podważyć wyjazd prezydenta do Brukseli. "To przez Lecha Kaczyńskiego ceny prądu wzrosną o 90 procent, bo zgodził się na niekorzystny dla Polski unijny plan ograniczenia emisji dwutlenku węgla" - oświadczył Donald Tusk. Prezydenta oburzyły te słowa. Stwierdził, że to nieprawda, a szef jego kancelarii uznał wręcz, że jest to żerowanie dla celów medialnych na najgłębszych obawach ludzi - pisze DZIENNIK.

"Jeżeli ktoś usiłuje wmówić, że istnieją jakiekolwiek związki między przyjętymi w 2007 r. konkluzjami a ewentualną podwyżką cen energii, to mówi po prostu nieprawdę" - odpowiedział wczoraj prezydent na zarzut Tuska. Premier w poniedziałek dowodził, że Lech Kaczyński, akceptując rok temu na szczycie Unii plan walki z ociepleniem klimatu, naraził krajowe przedsiębiorstwa na miliardowe koszty, a Polaków na to, że od 2012 r. zapłacą za elektryczność niemal dwukrotnie więcej niż obecnie.

"Przecież jeszcze w lutym tego roku obecny minister ochrony środowiska zapewniał, że limity CO2 nie będą przyczyną zmian cen prądu" - odpierał z kolei szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki. I pytał wczoraj: "Cóż się zatem wydarzyło od lutego, co zaniedbał rząd, że teraz straszy nas podwyżkami cen energii? Kto w tym sporze ma rację?".

Goszcząca wczoraj w Warszawie francuska minister ochrony środowiska, która do końca tego roku ma doprowadzić do porozumienia w ramach Unii o ograniczeniu emisji szkodliwych gazów, rację przyznaje Lechowi Kaczyńskiemu. "Władze Polski, tak jak innych krajów Wspólnoty, poparły jedynie ogólny plan ograniczenia do 2020 r. przez UE emisji szkodliwych gazów o 1/5. Na tamtym etapie nie było mowy o specyficznych zobowiązaniach Polski" - powiedziała Nathalie Kosciusko-Morizet.

Co zakłada obecny plan? M.in. to, że już za cztery lata polskie elektrownie nie będą mogły emitować dwutlenku węgla bez wykupienia kosztownych pozwoleń. Tymczasem aż 94 proc. elektryczności w naszym kraju pochodzi ze spalania węgla. I jest związane z wyjątkowo dużym zatruciem środowiska.

Okazuje się jednak, że przewodząca Unii Francja gotowa jest pójść na ustępstwa i odłożyć termin wejścia w życie w naszym kraju systemu opłat za emisję szkodliwych gazów. Miałby on być wprowadzany co prawda od 2013 r., ale stopniowo, być może nawet przez 10 lat. To dałoby polskim elektrowniom czas na ograniczenie szkodliwych emisji.

"Bardzo wiele krajów Unii rozumie polskie problemy" - deklarowała w rozmowie z DZIENNIKIEM Kosciusko-Morizet, której przodkiem w bezpośredniej linii był Tadeusz Kościuszko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj