"Dlatego komentuję to jako wypowiedź bardzo gorącą, w walce o schedę przy objęciu teki premiera, kiedy Donald Tusk zostałby ewentualnie prezydentem" - powiedział w TVP Info. Jego zdaniem, swoją wypowiedzią Schetyna chciał schlebić Tuskowi. "Chciał pokazać: Patrz jaki ja jestem lojalny, więc kiedy będziesz namaszczał swojego następcę to pamiętaj, że żaden Janusz Palikot, żaden Bronisław Komorowski. Tylko ja" - ironizował Wenderlich.

Reklama

>>> PO knuje plan wzmocnienia prezydenta

Poseł PiS Adam Hofman oświadczył, że ta wypowiedź to "kolejny element upolitycznienia państwa przez PO". "Nikt rozsądny nie powie, że prezydent nie reprezentuje jakiegoś środowiska politycznego, ale z dniem wyboru, wymogiem nie tylko konstytucji, ale i demokracji jego obowiązkiem jest złożyć legitymację partyjną. I prezydent Lech Kaczyński to uczynił" - przekonywał.

>>> Dlaczego Tusk nie odda władzy w PO?

Z kolei europoseł PO Jacek Protasiewicz stwierdził, że wypowiedź Schetyny nie była oficjalnym oświadczeniem, a jedynie "podzieleniem się pewną opinią". "Nikt bardziej nie upolitycznił stanowisk państwowych jak PiS i nikt nie uprawiał bardziej lojalnej polityki wobec kanclerza jakim był premier Leszek Miller. Do czego doprowadziło to Polskę, w jednym i drugim przypadku, dobrze wiemy" - przekonywał Protasiewicz.