Prezes PiS Jarosław Kaczyński ujawnił teczkę z materiałami, które zbierała na niego SB. "Znajdują się tam sfałszowane notatki" - twierdzi Kaczyński. Dotyczą jego rzekomej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.
Oba dokumenty pochodzą z roku 1992 i 1993. Oba dotyczą tej samej sprawy, wzajemnie się wykluczają i - jak powiedział prezes PiS - chodzi o jego rzekomą zgodę na
współpracę z PRL-owską bezpieką. "Opisują rzekome podpisanie przeze mnie lojalki" - ujawnił Kaczyński. Jego zdaniem inne dokumenty z teczki, jak na przykład notatka z podpisem nieżyjącego
funkcjonariusza SB, tylko potwierdzają to fałszerstwo.
"Oświadczam, że będę przestrzegał przepisy stanu wojennego...." - głosi rzekoma "lojalka" z teczki lidera PiS. W teczce udostępnionej dzisiaj przez Kaczyńskiego jest też inne jego oświadczenie z 17 grudnia 1981 r., w którym odmawia podpisania "przedłożonego mu oświadczenia czyli "lojalki".
Kaczyński przypomniał wyrok sądu z procesu wytoczonego tygodnikowi "Nie" za opublikowanie w 1993 r. sfałszowanej "lojalki". W 1998 r. dziennikarza "Nie", Marka Barańskiego, skazano za to na karę grzywny. Jeszcze przed wyrokiem Barański przyznał, że "lojalka" była fałszywa, a on sam padł ofiarą "prowokacji UOP", za co przeprosił Kaczyńskiego.
Komu zależało na fałszerstwie? "W połowie lat 90-tych byłem traktowany jako osoba niezwykle niebezpieczna, którą należy zniszczyć" - powiedział prezes PiS. Jak dodał, tezy, które głosił, godziły w wiele osób i były wymierzone w panujący wówczas układ, w układ władzy oparty na postkomunistach. "To skądinąd dla mnie wielka pochwała" - stwierdził.
Nie wiadomo, kto do teczki Kaczyńskiego mógł włożyć fałszywki, ale minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie ma wątpliwości, że takowe pojawiły się w niej po 1990 roku. Tropy prowadzą do pułkownika UOP Jana Lesiaka. Stał on na czele tajnego zespołu w specsłużbach i m.in. próbował obarczyć Porozumienie Centrum, partię braci Kaczyńskich, odpowiedzialnością za aferę FOZZ.
Jarosław Kaczyński w środę złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Nie sprecyzował, czy doniósł na pułkownika Lesiaka. Prokuratura już zajmuje się sprawą.
"Oświadczam, że będę przestrzegał przepisy stanu wojennego...." - głosi rzekoma "lojalka" z teczki lidera PiS. W teczce udostępnionej dzisiaj przez Kaczyńskiego jest też inne jego oświadczenie z 17 grudnia 1981 r., w którym odmawia podpisania "przedłożonego mu oświadczenia czyli "lojalki".
Kaczyński przypomniał wyrok sądu z procesu wytoczonego tygodnikowi "Nie" za opublikowanie w 1993 r. sfałszowanej "lojalki". W 1998 r. dziennikarza "Nie", Marka Barańskiego, skazano za to na karę grzywny. Jeszcze przed wyrokiem Barański przyznał, że "lojalka" była fałszywa, a on sam padł ofiarą "prowokacji UOP", za co przeprosił Kaczyńskiego.
Komu zależało na fałszerstwie? "W połowie lat 90-tych byłem traktowany jako osoba niezwykle niebezpieczna, którą należy zniszczyć" - powiedział prezes PiS. Jak dodał, tezy, które głosił, godziły w wiele osób i były wymierzone w panujący wówczas układ, w układ władzy oparty na postkomunistach. "To skądinąd dla mnie wielka pochwała" - stwierdził.
Nie wiadomo, kto do teczki Kaczyńskiego mógł włożyć fałszywki, ale minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie ma wątpliwości, że takowe pojawiły się w niej po 1990 roku. Tropy prowadzą do pułkownika UOP Jana Lesiaka. Stał on na czele tajnego zespołu w specsłużbach i m.in. próbował obarczyć Porozumienie Centrum, partię braci Kaczyńskich, odpowiedzialnością za aferę FOZZ.
Jarosław Kaczyński w środę złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Nie sprecyzował, czy doniósł na pułkownika Lesiaka. Prokuratura już zajmuje się sprawą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|