Ludwik Dorn, minister spraw wewnętrznych, to jeden z najbardziej kontrowersyjnych ministrów. Nie boi się grozić lekarzom, że weźmie ich do wojska, czy wyzywać dziennikarzy od burych suk. Zanim jednak został ministrem, był zupełnie innym człowiekiem. Cichym i spokojnym - czytamy w DZIENNIKU.
"Taka zmiana grozi każdemu, kto szybko dostał się na wysokie stanowisko" - wyjaśnia Piotr Tymochowicz, specjalista od wizerunku. Psycholog Janusz Czapiński uważa,
że awans ujawnił najgorsze cechy Dorna. Minister uznał się bowiem za jedną z najważniejszych osób w państwie. Nie pojawia się na procesach, a sędziom i adwokatom każe przeprowadzać
procesy w swoim gabinecie.
Czy starzy przyjaciele ministra zauważyli tę zmianę? Może w ich oczach Ludwik Dorn wcale się nie zmienił? O tym we wtorkowym wydaniu DZIENNIKA.
Czy starzy przyjaciele ministra zauważyli tę zmianę? Może w ich oczach Ludwik Dorn wcale się nie zmienił? O tym we wtorkowym wydaniu DZIENNIKA.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|