Uderzenie Jacka Kurskiego w Platformę było - jak widać - bardzo bolesne, bowiem PO próbuje teraz zwalić winę na głównego przeciwnika - PiS. Sekretarz generalny PO ogłosił rano, że afera billboardowa, czyli podejrzenie nielegalnego finansowania kampanii Tuska przez PZU, dotyczyć może... kampanii Lecha Kaczyńskiego. "Mam takie sygnały. Tu potrzebne jest śledztwo dziennikarskie" - mówi Grzegorz Schetyna, pytany o szczegóły swoich oskarżeń.
"Ja mam dowody, informacje o firmach, które współpracowały z PZU, i te same firmy eksponowały plakaty Lecha Kaczyńskiego. Nie chcę ich wymieniać, to są znane
firmy billboardowe" - powiedział dziś Schetyna w radiu RMF. Dowodów jednak nie chciał przedstawić, zlecając sprawdzenie jego informacji dziennikarzom śledczym.
"Jeśli pan Grzegorz Schetyna ma informacje, które, jego zdaniem, wymagałyby sprawdzenia prokuratorskiego, procesowego, to może je złożyć w prokuraturze. Z całym spokojem mogę zapewnić, że takiego problemu nie ma" - odpowiada były szef kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego Zbigniew Ziobro, dziś minister sprawiedliwości.
Według niego, oskarżenia polityka PO są mało prawdopodobne, dlatego prowadzone od wczoraj śledztwo w sprawie afery billboardowej nie zostanie na razie poszerzone o ten wątek.
Prokuraturę zawiadomił w zeszłym tygodniu poseł PiS Jacek Kurski. Według posła, PZU zapłaciło kilkadziesiąt milionów złotych za kampanię "Stop wariatom drogowym", potem się z niej wycofało i sprzedało wykupione billboardy za 3 proc. wartości firmie PR, związanej z synem Andrzeja Olechowskiego. Od niej billboardy odkupiło PO, czyli w efekcie za kampanię Tuska zapłacić mieli wszyscy klienci PZU.
PO zaprzecza i zapowiedziało wytoczenie Kurskiemu procesu.
"Jeśli pan Grzegorz Schetyna ma informacje, które, jego zdaniem, wymagałyby sprawdzenia prokuratorskiego, procesowego, to może je złożyć w prokuraturze. Z całym spokojem mogę zapewnić, że takiego problemu nie ma" - odpowiada były szef kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego Zbigniew Ziobro, dziś minister sprawiedliwości.
Według niego, oskarżenia polityka PO są mało prawdopodobne, dlatego prowadzone od wczoraj śledztwo w sprawie afery billboardowej nie zostanie na razie poszerzone o ten wątek.
Prokuraturę zawiadomił w zeszłym tygodniu poseł PiS Jacek Kurski. Według posła, PZU zapłaciło kilkadziesiąt milionów złotych za kampanię "Stop wariatom drogowym", potem się z niej wycofało i sprzedało wykupione billboardy za 3 proc. wartości firmie PR, związanej z synem Andrzeja Olechowskiego. Od niej billboardy odkupiło PO, czyli w efekcie za kampanię Tuska zapłacić mieli wszyscy klienci PZU.
PO zaprzecza i zapowiedziało wytoczenie Kurskiemu procesu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl