Kazimierz Marcinkiewicz zapowiada podanie się do dymisji. Komitet polityczny PiS jednogłośnie rekomenduje na to stanowisko Jarosława Kaczyńskiego. Szef PiS-u zgodził się być szefem rządu. Dziś na Radzie Politycznej PiS zapadną ostateczne decyzje. Mówi się, że Marcinkiewicz może zostać kandydatem PiS na prezydenta Warszawy.
Wicepremier Roman Giertych mówi, że LPR i Samoobrona dowiedziały się o zmianie już w środę na spotkaniu koalicjantów. Dodaje, że jego partia prawdopodobnie poprze
w Sejmie kandydaturę Kaczyńskiego.
Kancelaria prezydenta na temat dymisji wypowiada się sucho. "Zgodnie z Konstytucją RP prezydent może dymisję przyjąć albo ją odrzucić. Czekamy, aż dymisja Kazimierza Marcinkiewicza dotrze do prezydenta" - powiedział dziennikowi.pl Tomasz Brzeziński z Kancelarii Prezydenta. Dał też do zrozumienia, że nie należy spodziewać się żadnych komentarzy ze strony Pałacu do czasu, aż prezydent zdecyduje o losach dymisji.
O napięciu między premierem a prezesem PiS mówiło się od dawna. W piątek doszło do przesilenia. Cały dzień premier tłumaczył się ze spotkania z liderem PO Donaldem Tuskiem. Tusk opowiadał, że premier skarżył mu się, że jego sytuacja w obozie rządzącym jest skomplikowana. Marcinkiewicz potem temu zaprzeczał.
Wieczorem premier niespodziewanie odwołał wyjazd na Chorwację. Rządowy samolot miał wystartować o 18.15. Rzecznik rządu poinformował, że Kazimierz Marcinkiewicz postanowił zostać na Komitecie Politycznym PiS, a dziś weźmie udział w Radzie Politycznej. Wcześniej rzecznik PiS Adam Bielan zapowiadał, że premier będzie tłumaczyć się władzom partii ze spotkania z Tuskiem.
Komitet Polityczny rozpoczął się wczoraj kilka minut po 17.00. Premier spędził z politykami PiS dwie godziny. Po wyjściu był bardzo tajemniczy. Dziennikarzom powiedział jedynie, że wizytę w Chorwacji odwołał, bo posiedzenie Rady Politycznej "jest bardzo ważne i jego obecność jest nieodzowna".
Według informacji DZIENNIKA, rozmowa Marcinkiewicza z Tuskiem była tylko pretekstem do dymisji. Ważniejszym powodem była irytacja Jarosława Kaczyńskiego po nieuzgodnionej z nim nominacji dla nowego ministra finansów Pawła Wojciechowskiego.
Wczoraj wieczorem w Warszawie doszło tajnego spotkania polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej! - dowiedział się dziennik.pl. Na razie żadne szczegóły rozmów nie są znane. Być może to początek negocjacji w sprawie koalicji PO-PiS?
Kancelaria prezydenta na temat dymisji wypowiada się sucho. "Zgodnie z Konstytucją RP prezydent może dymisję przyjąć albo ją odrzucić. Czekamy, aż dymisja Kazimierza Marcinkiewicza dotrze do prezydenta" - powiedział dziennikowi.pl Tomasz Brzeziński z Kancelarii Prezydenta. Dał też do zrozumienia, że nie należy spodziewać się żadnych komentarzy ze strony Pałacu do czasu, aż prezydent zdecyduje o losach dymisji.
O napięciu między premierem a prezesem PiS mówiło się od dawna. W piątek doszło do przesilenia. Cały dzień premier tłumaczył się ze spotkania z liderem PO Donaldem Tuskiem. Tusk opowiadał, że premier skarżył mu się, że jego sytuacja w obozie rządzącym jest skomplikowana. Marcinkiewicz potem temu zaprzeczał.
Wieczorem premier niespodziewanie odwołał wyjazd na Chorwację. Rządowy samolot miał wystartować o 18.15. Rzecznik rządu poinformował, że Kazimierz Marcinkiewicz postanowił zostać na Komitecie Politycznym PiS, a dziś weźmie udział w Radzie Politycznej. Wcześniej rzecznik PiS Adam Bielan zapowiadał, że premier będzie tłumaczyć się władzom partii ze spotkania z Tuskiem.
Komitet Polityczny rozpoczął się wczoraj kilka minut po 17.00. Premier spędził z politykami PiS dwie godziny. Po wyjściu był bardzo tajemniczy. Dziennikarzom powiedział jedynie, że wizytę w Chorwacji odwołał, bo posiedzenie Rady Politycznej "jest bardzo ważne i jego obecność jest nieodzowna".
Według informacji DZIENNIKA, rozmowa Marcinkiewicza z Tuskiem była tylko pretekstem do dymisji. Ważniejszym powodem była irytacja Jarosława Kaczyńskiego po nieuzgodnionej z nim nominacji dla nowego ministra finansów Pawła Wojciechowskiego.
Wczoraj wieczorem w Warszawie doszło tajnego spotkania polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej! - dowiedział się dziennik.pl. Na razie żadne szczegóły rozmów nie są znane. Być może to początek negocjacji w sprawie koalicji PO-PiS?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|