Światowi dziennikarze ganią polski rząd. Mówią krótko: polscy politycy przesadzili! O co chodzi? O reakcję prezydenta Lecha Kaczyńskiego na porównania do kartofla! Organizacja "Reporterzy bez Granic" nie owija w bawełnę: "To skandal!" - twierdzą jej członkowie. I dodają, że Kaczyński nie szanuje wolności słowa.
Reporterzy rzucają gromy! Według nich prezydent Lech Kaczyński, krytykując tekst w niemieckim dzienniku "Der Tageszeitung" na temat swój i swego brata Jarosława, po
prostu przesadził. "To niegodne szefa europejskiego państwa, które chce szanować wolność prasy" - napisała organizacja w oświadczeniu.
Dziennikarze ostrzegli też, że polskie prawo prasowe jest po prostu zacofane i przypomina komunistyczną cenzurę. O co im chodzi? O to, że polskie przepisy dopuszczają nawet karę trzech lat więzienia za krytykę prezydenta! "Powinniście to szybko znowelizować" - podkreśla organizacja.
Przypomnijmy. W ubiegłym tygodniu w "TAZ" ukazał się prześmiewczy artykuł na temat Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Autor porównywał prezydenta... do kartofla. I wywołał istną burzę! Polscy politycy zagrzmieli: "To hańba i łajdactwo" - uznał prezydent. A inni porównali "Die Tageszeitung" do prasy hitlerowskiej.
Dziennikarze ostrzegli też, że polskie prawo prasowe jest po prostu zacofane i przypomina komunistyczną cenzurę. O co im chodzi? O to, że polskie przepisy dopuszczają nawet karę trzech lat więzienia za krytykę prezydenta! "Powinniście to szybko znowelizować" - podkreśla organizacja.
Przypomnijmy. W ubiegłym tygodniu w "TAZ" ukazał się prześmiewczy artykuł na temat Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Autor porównywał prezydenta... do kartofla. I wywołał istną burzę! Polscy politycy zagrzmieli: "To hańba i łajdactwo" - uznał prezydent. A inni porównali "Die Tageszeitung" do prasy hitlerowskiej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl