Wicepremier i minister rolnictwa gra ostro. Chce, by koszty ubezpieczenia rolników w 60 proc. pokryło państwo. Po to, by uniknąć sytuacji, jak w tym roku, gdy susza wypala rolnikom pola i zostają oni bez plonów i pieniędzy. Ale Jarosław Kaczyński nie chce zgodzić się na powiększenie dziury w finansach państwa o ponad 30 miliardów złotych. Co zrobić z tym fantem?
Politycy Samoobrony ostrzegają: albo znajdą się pieniądze dla rolników, albo nie zgadzamy się na budżet i rozpisujemy wcześniejsze wybory. "A po wyborach PiS i tak będzie zmuszone rządzić z Samoobroną" - przekonuje Ryszard Czarnecki, eurodeputowany z partii Leppera. - "Sondaże wskazują, że samodzielnie PiS rządzić nie będzie".
"Lepiej doprowadzić do nowych wyborów" - otwarcie przyznaje DZIENNIKOWI Antoni Mężydło (PiS), członek Sejmowej Komisji Gospodarki.
Sprawa rozbija się o 500 milionów złotych. Tyle potrzeba na rolnicze ubezpieczenia. Wcześniej Andrzej Lepper obiecał rolnikom państwowe dopłaty do ziarna, którym będą obsiewać pola, oraz po tonie zboża na każde gospodarstwo hodowlane. I jak zapowiada wicepremier, nie ustąpi na krok. "Stawiam tę sprawę na ostrzu noża" - zapowiada buńczucznie.
Teraz ruch należy do Jarosława Kaczyńskiego. Jak wybrnie z tego politycznego pata, dowiemy się dziś po posiedzeniu rządu.