Czy agent SB o pseudonimie Delegat to ks. Henryk Jankowski? Takie pytania stawia sobie coraz więcej osób. "Opis agenta pasuje tylko do jednej osoby z 18, które były z wizytą w Watykanie. To konkretna osoba z Gdańska" - powiedział dziś ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który pisze pracę o księżach współpracujących z bezpieką. Były kapelan Solidarności przyznaje, że opis pasuje do niego. "Ale to nie ja" - zarzeka się i zapowiada, że ujawni nazwisko agenta, gdy dostanie dokumenty z Instytutu Pamięci Narodowej.
Do ujawnienia nazwiska agenta upoważnił też dziennkarzy Lech Wałęsa, który udostępnił im swoje dokumenty. Były prezydent stwierdził jednak, że nie wierzy, by ks. Jankowski współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa.
Z dokumentów, które posiada IPN wynika, że agent SB o pseudonimie Delegat, poza spisaniem dokładnego raportu z wizyty opozycjonistów w Rzymie, miał też skłócić gdańskie środowisko Solidarności i doprowadzić do wyboru Lecha Wałęsy na szefa związku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|