Już dziś po południu szef Samoobrony będzie protestował z kupcami warszawskiego Supersamu, którzy zarzucają urzędnikom blokowanie budowy nowej hali targowej. Pomysł na udział w proteście podsunął Lepperowi europoseł Samoobrony Ryszard Czarnecki. "Kupcy zwrócili się do mnie, a kiedy przekazałem to wicepremierowi, w dwie sekundy zdecydował, że pójdzie" - mówi DZIENNIKOWI Czarnecki. "To świadczy, że jego zainteresowanie nie jest wyrazem kalkulacji politycznych, tylko odruchem serca" - argumentuje europoseł.
"Każdy kiedyś wraca do korzeni" - zauważa Jan Bury, poseł PSL. "Lepper przez parę miesięcy chciał zmienić swój wizerunek, kreował się może na prezydenta Polski, ale ciągnie wilka do lasu" - mówi DZIENNIKOWI.
I nic dziwnego. To przecież dzięki protestom Lepper dostał się na szczyty władzy. Nie zrezygnował z protestów nawet, gdy dostał się do wielkiej polityki. W 2001 roku został wicemarszałkiem Sejmu, ale nawet wtedy okupował sejmową mównicę. "Lepper nigdy nie wyrósł z manifestacji. On jest nadal watażką ludowym, tyle że ubranym w najlepsze buty i w dobrym garniturze" - uważa socjolog i poseł PO Paweł Śpiewak.