Prezydent na tyle źle znosił loty rosyjskim helikopterem, że postanowił zmienić środek lokomocji na bardziej przyjazny dla pasażerów. Bell jest o niebo cichszy i wygodniejszy od starego i wysłużonego MI-8, który strasznie huczał i telepał. Rząd kupił bella 15 lat temu, tuż przed papieską wizytą w 1991 roku. Jednak mało z niego korzystał. Teraz to się zmieniło.
"To, z którego śmigłowca korzysta prezydent, zależy jedynie od tego, ile osób z nim leci" - wyjaśnia Tomasz Brzeziński z prezydenckiego biura prasowego. Ale co innego mówią lotnicy z 36. specpułku, który wozi najważniejsze osoby w państwie. Przyznają, że Lech Kaczyński zdecydowanie woli bella. I wcale się prezydentowi nie dziwią. "Bo też komfort jest nieporównywalny" - mówią "Faktowi".