Jak zdradza minister, domu dorobił się z żoną po sprzedaży starego mieszkania, dwóm kredytom i oszczędnościom. Za pieniądze z kredytu kupił też jeden z samochodów. "Od października 2005 r. jestem ministrem w rządzie, mam ok. 14 tys. zł pensji. Przez ostatnie cztery lata byłem posłem i zarabiałem 11 tys. zł" - zdradza Wassermann. Na wszystko ma dowody w postaci rachunków i PIT-ów.
Jednak to nie on zarabia w domu najlepiej. Lepiej zarabiającą połówką jest jego żona: ekonomistka i informatyk. W zeszłym roku jej firma przyniosła 277 tys. zł. Rok wcześniej - niewiele mniej. Jednak - jak zdradzają Wassermannowie - niewiele udaje się zaoszczędzić, bo większość idzie na pomoc dla dzieci.
Wkrótce wszyscy politycy zostaną prześwietleni, gdy w życie wejdzie ustawa antykorupcyjna. Ale "Fakt" ich już prześwietlił. Minister Wassermann to dopiero początek...