Z pozoru wydaje się, że jest spokojnie, jakby szczyt miał przypieczętować porozumienie. (...) W rzeczywistości pod powierzchnią narasta duża presja – uważa Marcus Noland z Peterson Institute of International Economics (PIIE).
Ekonomista: Bardzo niebezpieczna gra
Ekonomista nazwał obecną sytuację "bardzo niebezpieczną grą".
Rozmówcy "SCMP" ocenili, że Chiny zyskały pewność siebie dzięki kontroli nad rynkiem metali ziem rzadkich i wprowadzeniu własnych regulacji antysankcyjnych. Kluczowym polem sporu są półprzewodniki, gdzie amerykańskie restrykcje spotykają się z chińską odpowiedzią, w tym embargiem na eksport surowców krytycznych dla branży półprzewodników i motoryzacyjnej.
Ekonomista: Trump uświadomił sobie siłę Chin
Jak zauważył Jake Werner z Quincy Institute, Trump uświadomił sobie, że nie wymusi jednostronnych ustępstw na chińskich władzach. Zdecydował: dobrze, będę z nimi postępować (...) z szacunkiem dla ich siły, traktując ich mniej więcej jako równorzędnego konkurenta – ocenił ekspert.
Ekonomistka: Konflikt przenosi się na mniej oczywiste fronty
Eksperci pozostają sceptyczni co do trwałości ewentualnych porozumień handlowych. Mary Lovely z PIIE ostrzegła, że choć szczyt w Pekinie może sprawiać wrażenie sukcesu, konflikt "przenosi się na nowe, mniej oczywiste fronty".
Poprzednie spotkanie Trumpa z Xi bez przełomu
Poprzednie spotkanie Trumpa i Xi, do którego doszło w październiku ubiegłego roku w Korei Południowej, nie przyniosło przełomu. Mimo deklaracji prezydenta USA, chińskie zakupy amerykańskiej soi, bawełny, wieprzowiny i wołowiny nie wróciły do poziomów sprzed wojny handlowej.
Podczas zaplanowanego na 14-15 maja szczytu poruszone zostaną m.in. kwestie dotyczące Bliskiego Wschodu, Tajwanu, kontroli eksportu oraz państwowych zakupów soi i samolotów przez Chiny. Lovely przewiduje jednak, że – mimo wagi tego spotkania – "wielkie problemy ponownie zostaną odłożone na później".