Cztery dni leżakowania w szpitalu wyszły szefowi komisji rolnictwa na dobre. Lekarze wzięli "pod lupę" jego serce - zrobili badania, dali leki. "Uspokoiłem się. Odpocząłem. Mój stan jest ustabilizowany. Czuję się jak facet po 50-ce" - chwali się Mojzesowicz.
Jednak prosto ze szpitala pojechał do domu w Gogolinku (Kujawsko-Pomorskie), gdzie na łonie natury i rodziny będzie przez kilka dni ładował akumulatory. A w przyszłym tygodniu wskoczy "w siodło", żeby znowu zmierzyć się z wicepremierem Lepperem.
Lepper zażądał od PiS odwołania Mojzesowicza, groził nawet zerwaniem koalicji. Wygląda jednak na to, że PiS się nie ugnie i przewodniczący zostanie na swym stołku.
Czym tak nagrabił sobie u Leppera? Lepper wścieka się, że Mojzesowicz ignoruje go jako ministra rolnictwa i na każdym kroku ostro i niesłusznie krytykuje jego robotę. Najprawdopodobniej jednak szef Samoobrony po prostu jest obrażony na byłego partyjnego kolegę za to, że ten zdezerterował z Samoobrony, by zapisać się do PiS.