Szczegóły poznamy w weekend. Wtedy właśnie ujrzą światło dzienne tezy raportu Macierewicza, o którym sam premier Kaczyński mówi, że zatrzęsie naszą sceną polityczną, i że "choćby dla tego raportu warto było rządzić w Polsce". Lektura zapowiada się więc sensacyjnie.

Tym bardziej że znajdziemy w niej nazwiska "znanych i lubianych" z radia i telewizji. "Wojskowe Służby Informacyjne ingerowały w życie społeczno-polityczne, w tym także w media" - zapowiada rewelacje ministra jego rzecznik Piotr Bączek. Za przykład podaje konszachty ludzi mediów z agentami sowieckimi podczas śledzenia i podsłuchiwania wiceministra obrony Radosława Sikorskiego.

Co na to politycy? Podchodzą do afery z dużym dystansem. I nie ma im się co dziwić, wszyscy pamiętamy rewelacje ministra Macierewicza o byłych szefach MSZ-u, którzy mieli współpracować z Sowietami. Okazały się wyssane z palca.

Wojskowe Służby Informacyjne budzą mnóstwo kontrowersji. Zarzucano im m.in. zatrudnianie peerelowskich funkcjonariuszy, szpiegowanie dla Rosji, handlowanie bronią na czarno i to, że maczały ręce w wielu aferach politycznych i gospodarczych.