Dziś w centrum stolicy będzie gorąco. Jeśli 20 tysięcy wściekłych manifestantów stanie sobie na drodze, w ruch pójdą pięści i kije. A na ulice wyjdą zwolennicy wszystkich partii. 11 demonstracji! Dwa tysiące policjantów szykuje się na najgorsze.
Na razie manifestanci są w drodze, jedzą kanapki, popijają kawę z termosów i zbierają siły. Patrole drogówki stoją przy szosach i liczą pędzące do stolicy autokary z demonstrantami. A już wiadomo, że przyjedzie dobrze ponad 100 wypełnionych po brzegi autobusów. W każdym rośli mężczyźni z flagami i transparentami. Różnią ich tylko sympatie polityczne.
"Wyraź poparcie dla premiera", "Nie dla neoliberałów z PO i SLD" oraz "Precz z prawicowym rządem korupcji PiS i LPR" - takie odmienne hasła będzie można dziś wyczytać na transparentach w tłumie.
Jeśli te polityczne różnice okażą się dla protestujących nie do pokonania, z założenia pokojowe demonstracje skończą się wielką uliczną bitwą. Manifestacje ruszają przed południem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|