Wstali skoro świt, szybko pędzili do autokarów, potem tłukli się kilka godzin po dziurawych drogach, a teraz... stoją w sznurze samochodów i klną na czym świat stoi. Spora część protestujących nie zdąży na manifestacje, bo tkwi w korkach.
Nie przewidzieli, że aleja Krakowska, czyli najwygodnieszy wjazd do stolicy od południa, będzie rozkopana. Otwarty jest tylko jeden pas, zamiast trzech. Samochody posuwają się w ślimaczym tempie i już raczej nikt nie zdąży na manifestacje.
W tej sytuacji uwięzieni w autokarach sfrustrowani ludzie mogą jedynie zaprotestować przeciw długim remontom na dziurawych ulicach. Ten szczytny cel zjednoczyłby na pewno wszystkich przeciwników politycznych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|