Nie przewidzieli, że aleja Krakowska, czyli najwygodnieszy wjazd do stolicy od południa, będzie rozkopana. Otwarty jest tylko jeden pas, zamiast trzech. Samochody posuwają się w ślimaczym tempie i już raczej nikt nie zdąży na manifestacje.

W tej sytuacji uwięzieni w autokarach sfrustrowani ludzie mogą jedynie zaprotestować przeciw długim remontom na dziurawych ulicach. Ten szczytny cel zjednoczyłby na pewno wszystkich przeciwników politycznych.