Tak przynajmniej zasugerował Tusk, mówiąc w sobotę, że dziś będzie okazja, by cały konflikt wyjaśnić. Sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna powiedział DZIENNIKOWI, że według planów Rokita miał być zaproszony na dzisiejsze spotkanie zarządu partii. Bo do tej pory Rokita i Tusk wymieniali między sobą ciosy jedynie przez media.
Kłótnię zaczął Tusk, ostro karcąc publicznie Rokitę za poparcie Ryszarda Terleckiego. "Taryfa ulgowa dla Rokity skończyła się" - groził szef PO. W odpowiedzi na połajanki krakowski poseł wysłał do Tuska list. Domaga się w nim jasnego odcięcia PO od postkomunistów, a także ukarania młodych krakowskich działaczy, którzy publicznie żądali wyrzucenia go z partii. Tusk jednak nie chciał komentować listu, który w sobotę opublikował DZIENNIK.
"Moim zadaniem jest raczej łagodzenie sporów i temperowanie emocji" - skwitował. I łagodził, podkreślając, że nie ma osobistego konfliktu między nim a Rokitą.