"Kiedy cztery lata temu powstawała młodzieżówka Samoobrony, Łyżwiński zgłosił się na ochotnika jako jej opiekun. Zależało mu na tym, bo na spotkania przychodziło wiele studentek" - mówi DZIENNIKOWI Konrad Rękas, jeden z założycieli lubelskiej Samoobrony.
Piotr Mazur: Czy poseł Stanisław Łyżwiński składał seksualne propozycje młodym działaczkom z Lubelszczyzny?
Konrad Rękas: Robił to niemal przy każdej okazji. Nie jestem zdziwiony całą seksaferą. Powszechnie wiadomo było, że ma takie inklinacje i wcale się z nimi nie krył. Dla mnie zachowywał się jak amant z wiejskiej dyskoteki. Przy ludziach potrafił rzucić do dziewczyny: "chodź mała na pięterko...”. Nawet bez alkoholu stratował z rękami. Najpierw niby po przyjacielsku przytulał, a kiedy dziewczyna nie wiedziała co zrobić, stawał się bardziej nachylany. Obmacywał, wkładał ręce pod spódnice... Koleżanki się żaliły. Wiedział o tym też Andrzej Lepper, lecz nie interweniował.
Pamięta pan konkretne sytuacje?
Było ich bardzo wiele. Kiedy cztery lata temu powstawała młodzieżówka Samoobrony, Łyżwiński zgłosił się na ochotnika jako jej opiekun. Pewnie zależało mu na tym tak bardzo, bo na spotkania przychodziło wiele studentek. Przyjeżdżał dość regularnie, nawet kilka razy w miesiącu. Brał udział w szkoleniach. Wizyty były dość mocno rozrywkowe, bo zwykle kończyły się na alkoholowych imprezach w dawnym hotelu Daewoo przy ulicy Przyjaźni w Lublinie. Wiem co najmniej o jednym przypadku, w którym Łyżwińskiemu udało się po jednej z takich balang zaciągnąć dziewczynę na noc do pokoju.
Czy podobnie zachowywał się Andrzej Lepper?
Również często przyjeżdżał na spotkania. Na imprezach był jednak bardzo ostrożny, nie ma mocnej głowy. Zawsze kazał chować butelki z wódką pod stołem i pić ze szklanek, bo obawiał się, że ktoś to obserwuje. W przeciwieństwie do Łyżwińskiego jest jednak bardziej opanowany i kulturalny. Do kobiet raczej odnosił się po ojcowsku, starał się być opiekuńczy. Ale też nie umie się powstrzymać. Dwie koleżanki kiedyś po imprezie odprowadzały go do pokoju. Wtedy spytał: "która chce zostać z wodzem?”. Dziewczyny były zażenowane i żadna się nie zgodziła.
Konrad Rękas, jeden z założycieli lubelskiej Samoobrony, były radny wojewódzki, wyrzucony z partii za wspieranie koalicji z SLD i częścią PSL
Konrad Rękas: Robił to niemal przy każdej okazji. Nie jestem zdziwiony całą seksaferą. Powszechnie wiadomo było, że ma takie inklinacje i wcale się z nimi nie krył. Dla mnie zachowywał się jak amant z wiejskiej dyskoteki. Przy ludziach potrafił rzucić do dziewczyny: "chodź mała na pięterko...”. Nawet bez alkoholu stratował z rękami. Najpierw niby po przyjacielsku przytulał, a kiedy dziewczyna nie wiedziała co zrobić, stawał się bardziej nachylany. Obmacywał, wkładał ręce pod spódnice... Koleżanki się żaliły. Wiedział o tym też Andrzej Lepper, lecz nie interweniował.
Pamięta pan konkretne sytuacje?
Było ich bardzo wiele. Kiedy cztery lata temu powstawała młodzieżówka Samoobrony, Łyżwiński zgłosił się na ochotnika jako jej opiekun. Pewnie zależało mu na tym tak bardzo, bo na spotkania przychodziło wiele studentek. Przyjeżdżał dość regularnie, nawet kilka razy w miesiącu. Brał udział w szkoleniach. Wizyty były dość mocno rozrywkowe, bo zwykle kończyły się na alkoholowych imprezach w dawnym hotelu Daewoo przy ulicy Przyjaźni w Lublinie. Wiem co najmniej o jednym przypadku, w którym Łyżwińskiemu udało się po jednej z takich balang zaciągnąć dziewczynę na noc do pokoju.
Czy podobnie zachowywał się Andrzej Lepper?
Również często przyjeżdżał na spotkania. Na imprezach był jednak bardzo ostrożny, nie ma mocnej głowy. Zawsze kazał chować butelki z wódką pod stołem i pić ze szklanek, bo obawiał się, że ktoś to obserwuje. W przeciwieństwie do Łyżwińskiego jest jednak bardziej opanowany i kulturalny. Do kobiet raczej odnosił się po ojcowsku, starał się być opiekuńczy. Ale też nie umie się powstrzymać. Dwie koleżanki kiedyś po imprezie odprowadzały go do pokoju. Wtedy spytał: "która chce zostać z wodzem?”. Dziewczyny były zażenowane i żadna się nie zgodziła.
Konrad Rękas, jeden z założycieli lubelskiej Samoobrony, były radny wojewódzki, wyrzucony z partii za wspieranie koalicji z SLD i częścią PSL
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|