Michał Majewski: Telewizja publiczna postawiła zarzut, że był pan w Polsacie działającym pod przykryciem oficerem WSI.

Piotr Nurowski* : To skandaliczne oskarżenie. Nigdy nie byłem oficerem tajnych służb. Bardzo poważnie rozważam pozwanie TVP do sądu. Zarzucono mi, że pod przykryciem byłem oficerem tajnych służb w wielkiej telewizji! Trudno o cięższe oskarżenie.

Ale był pan związany z wywiadem wojskowym?
Tak, ale nie z WSI, tylko z zarządem II Sztabu Generalnego, i działo się to, zanim powstał Polsat. W oświadczeniu z 23 grudnia 2006 r. przyznałem, że w latach 1986 – 1990, będąc na placówce w Maroku, wykonywałem zadania związane z obronnością naszego kraju. Tyle że ta współpraca zakończyła się po powrocie z placówki, czyli w listopadzie 1990 r. Wiosną 1991 r. spotkałem się z przedstawicielem wywiadu wojskowego. Powiedziałem mu, że przechodzę z dyplomacji do prywatnego biznesu. Oświadczył, że w tej sytuacji nasza współpraca dobiegła końca. I faktycznie dobiegła końca.

Miał pan pseudonim Tur?
Potwierdzam. To jest pseudonim z okresu marokańskiego. Nie pamiętam, skąd się wziął. Może to była podpowiedź oficera, który ze mną rozmawiał tuż przed wyjazdem do Maroka w 1985 r.

Przeciw panu wysuwany jest zarzut, że będąc kluczową postacią w Polsacie, a potem w firmie Elektrim, spotykał się pan z pułkownikiem Krzysztofem Ładą z WSI. Z naszych informacji wynika, że Łada pisał notatki po rozmowach z panem. Wiedział pan o tym?
Nie miałem pojęcia. Na przestrzeni kilkunastu lat tych spotkań było może ze cztery. Odbywały się oficjalnie w moim biurze, były zapisywane w kalendarzu i wiedziały o nich sekretarki. Zero konspiracji.

Jak Łada do pana trafił?
Był kurierem, gdy pracowałem w Maroku. Stąd się znaliśmy. Łada zjawił się po raz pierwszy w 1995 r. po krytycznym materiale w Polsacie na temat zjawiska fali w armii. Powiedziałem mu, że jeśli wojsko ma pretensje, to niech przyśle oficjalny protest. Tak też się stało. Sztab generalny wysłał takie pismo w sierpniu 1995 r. Żeby było zabawnie, po tych protestach puściliśmy program o fali w wojsku jeszcze raz, bo redakcja programowa uznała go za bardzo dobry.

Czego jeszcze dotyczyły rozmowy z Ładą?
Kilka lat temu Elektrim rozważał wejście z inwestycjami do Iraku, z czego zresztą potem nic nie wyszło. Łada chciał się dowiedzieć, czy ewentualnie pomoglibyśmy we wzmocnieniu ochrony kontrwywiadowczej dla naszych żołnierzy w Iraku. Chodziło o umieszczenie w Iraku kilku osób pod przykrywką pracy w Elektrimie. Cel był szczytny.

O czym jeszcze rozmawialiście?
Pamiętam, że chyba w 1996 r. mówiłem Ładzie, że Józef Oleksy został skrzywdzony sprawą Olina. Takie to były rozmowy. Luźne. Trochę o polityce, trochę o telewizji, trochę o sporcie. Bywało, że Łada chciał się spotkać, ale ja nie miałem czasu i rozmowa była przekładana o kilka tygodni albo nawet miesięcy. Chyba by tak nie było, gdybym był oficerem pod przykryciem. Wyobrażam sobie, że musiałbym się spotykać na rozkaz.

TVP podała także, że WSI chciały wprowadzić do telewizji publicznej i Polsatu system informatyczny, nad którym pieczę miały trzymać służby specjalne. Podano, że w Polsacie zadanie to zlecono oficerowi o pseudonimie Tur.

To jakaś niewyobrażalna bzdura. Po pierwsze, nie byłem oficerem, po drugie, Tur to mój pseudonim z lat 1986 – 1990, po trzecie, w Polsacie nigdy nie odpowiadałem za sprawy informatyczne, ale za reklamę i sport. A potem tylko za sport.

* Piotr Nurowski, członek rady nadzorczej Polsatu