Dyrektor mówi, że nagrody mu się należały, bo cały ubiegły rok ciężko pracował w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim, a potem - decyzją premiera - został przeniesiony do resortu pracy.

Wijas dostał pieniądze w dwóch ratach. Pierwsza - 12 tys. zł, kolejna - 30 tys. zł. Wijas w rozmowie z "Życiem Warszawy" zaprzecza: "To nie było aż tyle". A ile? "Nie powiem, bo to informacja, która podlega ustawie o ochronie danych osobowych" - odpowiada dyrektor.

Szef gabinetu politycznego minister pracy mówi, że Anna Kalata ma prawo przyznawać nagrody swoim urzędnikom nawet co miesiąc.

Dla byłego szefa Rady Służby Cywilnej Marka Rockiego przyznawanie nagród na tajnych zasadach z publicznych pieniędzy "pachnie układem". Nagrodę powinno się przyznawać za szczególne osiągnięcia - powiedział Rocki "Życiu Warszawy".