Jeden przyjechał rządową limuzyną w obstawie ochroniarzy BOR, drugi wolał nie rzucać się w oczy i na spotkanie wybrał się własnym samochodem. Roman Giertych i marszałek Sejmu Marek Jurek spotkali się w sobotę w warszawskiej restauracji na obiedzie.
Polityków wytropił "Fakt". Ustalił też, że wicepremier i marszałek Sejmu nie usiedli jednak w głównej sali wśród innych gości lokalu, a
zamknęli się razem w osobnym pokoju.
"Roman Giertych i Marek Jurek stali się nawzajem swoimi zakładnikami" - pisze "Fakt". Pierwszy wywołał wojnę o aborcję, która doprowadziła do rozłamu w PiS, drugi ochoczo wypełnił plan podzielenia prawicy i założył własną partię.
Teraz jednak obaj muszą postanowić, co z tym zrobić dalej. Ich ugrupowania walczą o ten sam, dość nikły, elektorat. Do podziału jest około 5-7 procent głosów zwolenników radykalnej prawicy. Giertych z Jurkiem albo się dogadają, albo jeden będzie musiał wypaść z gry - ocenia "Fakt".
"Roman Giertych i Marek Jurek stali się nawzajem swoimi zakładnikami" - pisze "Fakt". Pierwszy wywołał wojnę o aborcję, która doprowadziła do rozłamu w PiS, drugi ochoczo wypełnił plan podzielenia prawicy i założył własną partię.
Teraz jednak obaj muszą postanowić, co z tym zrobić dalej. Ich ugrupowania walczą o ten sam, dość nikły, elektorat. Do podziału jest około 5-7 procent głosów zwolenników radykalnej prawicy. Giertych z Jurkiem albo się dogadają, albo jeden będzie musiał wypaść z gry - ocenia "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|