"Skutkiem rozpadu koalicji byłyby wybory" - uważa Roman Giertych. I dodaje, że o wcześniejszych wyborach usłyszymy jeszcze nie raz. "To będzie rzecz, która będzie nieustannie wracać" - twierdzi wicepremier.
Jednak, zdaniem Giertycha, to będą jedynie groźby, a koalicja się nie rozpadnie do 2009 r. "Trudno sobie wyobrazić, aby po dwóch latach istnienia tego Sejmu mogła powstać w nim jakaś inna koalicja większościowa" - uważa wicepremier. Mimo że nawet obecni koalicjanci mają różne poglądy na wiele spraw.
"LPR sprzeciwiała się wysłaniu polskich wojsk do Afganistanu i przedłużenia misji w Iraku. Mamy różne zdania na temat ochrony życia" - podaje przykłady Giertych. Ale zaznacza, że te różnice nie przeszkadzają rządowi odnosić sukcesów. Jakich? Najwięcej Giertych mówi o swoich osiągnięciach jako ministra edukacji.
"To był rok ciężkiej pracy. Udało się rozpocząć parę ważnych projektów, m.in. program umacniania dyscypliny w szkołach. Udało się podwyższyć płace nauczycielom" - chwali się wicepremier.