"Mój klient kategorycznie oświadczył, że nie był żadnym współpracownikiem, i że nic na ten temat nie wiadomo" - oświadczył Marek Małecki w rozmowie z dziennikiem.pl. Wyjaśnił, że jego klient jest teraz za granicą i to jedyny komentarz, jakiego teraz udzielił. "Jakiekolwiek decyzje podejmiemy po powrocie Lwa Rywina do Polski" - uciął.

Zaczęło się od wyjazdu do USA w 1977 roku

Po raz pierwszy znanego producenta próbowano zwerbować w 1977 roku, kiedy miał wyjechać do USA na zarobek. Odmówił wtedy współpracy, jednak przywiózł do kraju dokumentację firmy produkującej elementy budowlane, w której pracował.

W 1979 roku, w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, Rywin został zatrudniony przez związaną z wywiadem agencję Interpress, gdzie miał być tłumaczem amerykańskich ekip relacjonujących papieską wizytę. W archiwach są dokumenty świadczące o jego współpracy z kontrwywiadem i o tym, że donosił na pracowników amerykańskich stacji telewizyjnych. Został nawet przeszkolony na urządzeniach łącznościowych SB - wylicza "Rzeczpospolita".

Co miał konkretnie robić? Opowiadać o nastrojach wśród korespondentów NBC i CBS News. Miał też relacjonować sposób ich pracy. O kamerzystach, którym miał pomagać, pisał: "(...) To wytrawni gangsterzy, którzy zwiedzili już cały świat z kamerą (...). Lubią wódkę i dziewczyny".

Zarejestrowany w 1982 roku

Z akt Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że Rywin został zarejestrowany dopiero w roku 1982 i sam sobie wybrał pseudonim. Gazeta wyjaśnia, że znany producent filmowy nie podpisał jednak zobowiązania do współpracy, a złożył jedynie ustną deklarację. Z SB spotykał się chętnie, choć nie był często wykorzystywany przez służby. Oficerom służb przeszkadzało jego pochodzenie - w dokumentach przypominano jego żydowskie korzenie i prawdziwe imiona jego rodziców.

Jego pierwszym zadaniem było streszczenie rozmów, jakie usłyszał na przyjęciu w ambasadzie Finlandii. W jego teczce nie ma jednak raportów z jego pracy - pisze "Rzeczpospolita".

Gdy w styczniu 1984 roku Rywin został dyrektorem agencji Poltel, odwiedził go pułkownik Zbigniew Mosakowski. To on pozyskał "Edena" do współpracy z Departamentem III MSW, odpowiedzialnym za zabezpieczenie kluczowych dla państwa obiektów gospodarczych. Lew Rywin miał przekazać Mosakowskiemu między innymi informacje o strukturze przedsiębiorstwa i kadrze. Oficer prowadzący Rywina zaznaczył, że jest bardzo zadowolony ze współpracy z nim.

SB wyrejestrowała Rywina w 1986 roku.