Prezydent Bronisław Komorowski powiedział, że po obchodach 30. rocznicy Porozumień Sierpniowych miał poczucie przykrości i żalu. Ocenił, że państwo może organizować takie rocznice, ale trzeba wcześniej stworzyć odpowiedni klimat.

Reklama

Komorowski mówił dziennikarzom w drodze z Paryża do Berlina, że organizowanie uroczystości przez państwo, co - jak zaznaczył - pewnie nastąpi, nie zmniejszy powszechnego bólu i wstydu, z powodu tego co się wydarzyło w czasie obchodów 30-lecia podpisania Porozumień Sierpniowych.

Jak podkreślił, miał po nich poczucie głębokiej osobistej przykrości i żalu. Tłumaczył, że dla niego tradycje Solidarności to jego życie, młodość i walka. Zaznaczył, że nigdy nikomu nie odmawiał prawa do przynależności, do dumy z tamtych dokonań, jeśli ktoś coś robił dla wolności Polski.

Prezydent powiedział, że nie może zrozumieć chęci eksponowania doraźnych interesów partyjnych ponad cel ogólnonarodowy, jakim jest polska duma z tego, co się udało wtedy osiągnąć. "Niewątpliwie sprawdza się stara zasada, że bardzo często, ci którzy wtedy jakiejś odwagi nie wykazywali, ani nie ryzykowali, dzisiaj pierwsi dumnie wypinają swoją pierś, jeśli nie po ordery, to po pamięć narodową i zaszczyty. To stara zasada, że jak konia kują, to i żaba nogę podstawi" - mówił.