Nie wykluczyła, że na bazie stowarzyszenia może w przyszłości powstać partia polityczna.

Reklama

Podczas konferencji prasowej w Sosnowcu, gdzie Kluzik-Rostkowska przyjechała, by poprzeć kandydata PiS do sejmiku wojewódzkiego Andrzeja Rozpłochowskiego, posłanka była pytana o najbliższą przyszłość stowarzyszenia.

Zastrzegła, że nie wie, jaki jest stan obecny, ale w ciągu kilku pierwszych godzin działania strony internetowej stowarzyszenie poparło "znacznie ponad tysiąc osób". Według Kluzik-Rostkowskiej, wyrazy poparcia płyną z całej Polski i z różnych środowisk, także politycznych.

Pytana o ewentualne założenie partii politycznej na bazie stowarzyszenia odpowiedziała, że każdy polityk musi szukać skutecznych instrumentów, ale musi też brać odpowiedzialność za współpracowników. "Jeżeli drużyna będzie, to oczywiście będę się z tego bardzo cieszyć, ale pozwólcie państwo spokojnie się nad tym zastanowić" - powiedziała.

"Póki co jesteśmy stowarzyszeniem i czekamy na odbiór społeczny. Jeśli będzie zapotrzebowanie na nasze ideały, nasz program, na nas samych, to my oczywiście nie uchylimy się od zaprezentowania również pewnej oferty szerszej, również w kategoriach politycznych" - dodał obecny na konferencji inny współzałożyciel stowarzyszenia, europoseł Marek Migalski.

"Najważniejsze jest hasło, które nam przyświecało w kampanii prezydenckiej, czyli zakończenie wojny polsko-polskiej" - zaznaczyła Kluzik-Rostkowska.

Posłanka wyraziła przekonanie, że przed Polską jest teraz 10 bardzo ważnych lat, które trzeba dobrze wykorzystać. Sytuacja wyjściowa nie jest dobra z uwagi na rozmiary długu publicznego - mówiła.

"Mam głębokie przeświadczenie co do jednego - że Platforma nie ma odwagi do śmiałych przedsięwzięć, a PiS nie ma siły, żeby się tych przedsięwzięć domagać" - oznajmiła i wyjaśniła, że chodzi m.in. o dług publiczny i politykę prorodzinną.

Reklama

Posłanka była także pytana o wykorzystywanie wizerunku Lecha Kaczyńskiego w kampanii wyborczej. Jak mówiła, dorobek Kaczyńskiego jako prezydenta jest dobrem wspólnym. "Jestem przekonana, że im więcej lekcji weźmiemy od Lecha Kaczyńskiego i będziemy lepiej potrafili wykorzystać to, co on budował, to będzie lepiej dla Polski, dla nas wszystkich" - oświadczyła. Dodała, że nie wyobraża sobie, by "jedna osoba czy jedno ugrupowanie chciałoby zawłaszczać dorobek prezydenta Rzeczypospolitej".