Dziennik Gazeta Prawana logo

Kaczyński łagodnieje: Samorządność tak, separatyzm nie

5 kwietnia 2011, 14:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kaczyński łagodnieje: Samorządność tak, separatyzm nie
Newspix
Polska jest jedna, choć zamieszkują ją różne narody. Różnorodność kultur jest naszym bogactwem, ale nie można wyciągać z tego wniosków, które podają w wątpliwość jedność państwa. Samorządność tak - separatyzm nie - mówił we wtorek szef PiS Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS wystąpił podczas zorganizowanego w warszawskiej siedzibie tej partii seminarium samorządowców "Akademia Samorządności".

"Mówimy samorządność tak, także ta samorządność wojewódzka, separatyzm - nie. Separatyzm jest czymś, co jest sprzeczne z polską konstytucją, co zagraża interesowi narodu, jako całości, co może po latach, a może po dziesięcioleciach doprowadzić do dezintegracji naszego państwa" - podkreślił Kaczyński.

Przekonywał, że Polska jest krajem unitarnym i zgodnie ze swoją tradycją musi takim pozostać. "Polska jest jedna, choć zamieszkują ją różne narody, a dominujący ją naród polski też występuje w różnego rodzaju odmianach, jeżeli chodzi o kulturę. To jest nasze bogactwo, ale z tego bogactwa nikt nie ma prawa wyciągać wniosków, które w jedność naszego narodu, w jedność naszego państwa godzą" - powiedział lider PiS.

Podkreślił też, że nie można się zgodzić na to, "by, jak to jest bardzo często dzisiaj, samorządy stawały się ofiarą" przekazywania im różnego rodzaju uprawnień, ale bez pieniędzy. Zdaniem Kaczyńskiego, takie zjawisko to "ucieczka od trudności finansowych państwa" i spychanie różnych obowiązków na samorządy na zasadzie "radźcie sobie sami".

Kaczyński powtórzył również, że jest przeciwny rozwojowi Polski według modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego, który zakłada w pierwszej fazie koncentrację środków finansowych w metropoliach, a dopiero w następnej kolejności rozszerzanie rozwoju na cały kraj.

Zaznaczył, że postulowany przez PiS model rozwoju Polski polega na przeznaczaniu środków publicznych m.in. na wyrównywanie różnic między regionami. "Otóż to wyrównywanie różnic wymaga wysiłku ze strony państwa, ale wymaga także ogromnego wysiłku ze strony samorządów" - powiedział Kaczyński. "Jeśli te wszystkie wysiłki jakoś złożymy w całość to zrównoważony rozwój stanie się faktem i będzie nam wszystkim służył" - mówił prezes PiS.

Prof. Jadwiga Staniszkis podkreśliła w dyskusji, że w myśleniu strategicznym o rozwoju państwa powinno się brać pod uwagę to, jak rzeczywiście dokonuje się rozwój Polski, a dokonuje się on - zaznaczyła - dzięki małym i średnim przedsiębiorstwom. "Wzrost Polski powstaje przede wszystkim na prowincji, a nie w wielkich miastach, które są raczej obszarami edukacyjnymi" - oceniła.

Według niej to samorządy powinny być ośrodkami, gdzie powstają inwestycje. "Powinny to być ośrodki innowacji oraz koordynacji działań prywatnych i publicznych" - dodała.

Zdaniem Staniszkis przyjęty przez rząd model rozwoju kraju, "nie daje szans na rzeczywisty skok rozwojowy". "Małe i średnie firmy są w stanie przetrwać, działając tak po partyzancku, ale nie są w stanie wygenerować środków, żeby popchnąć rzeczywiście kraj do przodu" - uważa.

"Warszawa ma w tej chwili największe bezrobocie spośród dużych miast, a wokoło jest Mazowsze, na którym, jeśli się coś rozwija, to dzięki inicjatywom lokalnym" - zauważyła. Jej zdaniem Warszawa tego rozwoju Mazowsza nie ułatwia, ale utrudnia, bo "tworzy fikcję statystyczną bogatego regionu". Jak zaznaczyła, z tego powodu Mazowsze otrzymuje mniej środków unijnych na rozwój.

Według prof. Franciszka Piontka o wolności gospodarczej kraju decyduje to, czy kraj ten ma strategiczny plan rozwoju gospodarczego i społecznego. W jego ocenie Polska obecnie nie ma takiego planu. Jak zaznaczył, istnieje wprawdzie rządowy plan zagospodarowania przestrzennego kraju, ale nie ma "konsekwentnie opracowanego strategicznego planu rozwoju Polski, który obejmowałby okres minimum 30 lat".

W opinii Piontka w kształtowaniu gospodarki i ustroju Polskę obowiązuje zasada zrównoważonego rozwoju, która - zaznaczył - jest zapisana w konstytucji. Jego zdaniem jest to odpowiedź na promowaną przez rząd koncepcję rozwoju dyfuzyjno-polaryzacyjnego, która zakłada, że rozwijające się szybko centra będą stymulować rozwój prowincji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj